10.9 C
Rzeszów
niedziela, 25 lutego, 2024

Policjanci szukali śladów zbrodni pod Leżajskiem. Zaskakująca prawda

REKLAMA

55-latek z Jelnej rano obudził się zlany zimnym potem. Natychmiast chwycił za telefon i zadzwonił na policję w Leżajsku. – Zabiłem kolegę, ciało wywiozłem do lasu! – mówił wystraszony i zrozpaczony. Ruszyło szybkie śledztwo, a jego finał okazał się zaskakujący.


Dochodziła godz. 9.30, kiedy na komendę zadzwonił roztrzęsiony mężczyzna. Wkrótce pod jego domem zaroiło się od radiowozów. Śledczy przeprowadzili oględziny i żadnych krwawych śladów nie znaleźli. Sprawdzili, że ofiara o takim imieniu i nazwisku nie istnieje. Mundurowi skojarzyli jednak, że w pobliżu mieszka mężczyzna, który nazywa się podobnie. Okazało się, że jest cały i zdrowy. Przyznał, że sąsiad odwiedził go poprzedniego dnia, ale był pijany i został odprawiony do domu.

55-latek był pijany i kiedy z każdą chwilą trzeźwiał, coraz bardziej nabierał przekonania, że krwawe sceny chyba mu się tylko przyśniły. Odwołał swoje zgłoszenie i przeprosił za zamieszkanie. Mężczyzna nie może jednak spać teraz spokojnie. Czeka go sąd. Odpowie za nieuzasadnione zgłoszenie.


Policjanci przypominają, że 112, 997, 998, 999 to numery alarmowe i każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia życia i zdrowia ludzkiego jest traktowane poważnie i wymaga podjęcia szybkich i zdecydowanych działań w celu ratowania drugiego człowieka znajdującego się w sytuacji zagrożenia. Ponadto, zaangażowanie służb do fikcyjnego zgłoszenia powoduje, że w tym czasie nie mogą one być w miejscu, gdzie tej pomocy rzeczywiście ktoś może potrzebować.

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA
Start
Nowe
7dni
Szukaj