REKLAMA
Najpierw narobił paniki, a potem beztrosko stwierdził, że coś mu się przewidziało.
37-latek z Boguchwały odpoczywał nad stawem w Cieszanowie w powiecie lubaczowskim. O godz. 21 wpadł na pobliską posesję i podniósł alarm. Krzyczał, że: „topią się ludzie!”. Gospodyni chwyciła za telefon i wykręciła 112. Na miejsce przyjechały służby. 6 zastępów straży pożarnej, płetwonurkowie z Przemyśla. Strażacy przeszukali wskazywany przez mężczyznę staw, a także kilka sąsiadujących z nim zbiorników wodnych. Nikogo nie odnaleźli.
37-latek stwierdził w końcu, że pewnie mu się to wydawało, bo trochę za dużo wypił. Miał 2 promile. Teraz odpowie przed sądem. Grozi mu kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywna.