1.5 C
Rzeszów
sobota, 2 grudnia, 2023

Zamordował sąsiadkę, bo nie dostał 100 zł na wódkę. Wyrok za zbrodnię w Nowej Sarzynie

REKLAMA

Swojej sąsiadce zadał aż 33 ciosy nożem. Jakby tego było mu mało, martwej kobiecie wyrył ostrzem na czole znak krzyża. Sąd Okręgowy w Rzeszowie wydał wyrok dla Przemysława S. (40 l.). Mężczyzna odpowiadał za wyjątkowo brutalne morderstwo 84-letniej seniorki w Nowej Sarzynie w powiecie leżajskim.

Do zbrodni doszło 10 sierpnia 2021 r. Agnieszka K. (84 l.) mieszkała na parterze. Wieczorem zapukał do niej sąsiad. Przemysław S. chciał pożyczyć 100 zł. Starsza pani domyśliła się, że sąsiad pieniądze przeznaczy na wódkę. – Wyjdź stąd – nalegała, próbując go wyprosić za drzwi. Nie przestraszyła się nawet, kiedy zobaczyła w jego ręku nóż.

Mężczyzna rzucił się do ataku. Zaczął zadawać swojej ofierze ciosy w klatkę piersiową oraz szyję. Starsza pani upadła w przedpokoju i zalała się krwią. Zdołała tylko wyszeptać „O, Matko Boża”.

Znak krzyża na czole

Oprawca przeszukał mieszkanie i w kuchni w szafce znalazł 1300 zł. Ucieszył się z łupu. Odchodząc zrobić jeszcze coś, co zastanawiało śledczych i sąd. Wyrył ofierze na czole dwie kreski – 5 i 7 cm – które utworzyły znak krzyża. Potem, podczas przesłuchań, tłumaczył, że nie wie dlaczego to zrobił. Przekonywał, że był to tylko pijacki wygłup i że nie jest satanistą.

Pieniądze z łupu mężczyzna przeznaczył na alkohol. Upił się, kiedy wróciła mu świadomość i wyszedł przed blok, było już głośno o śmierci pani Agnieszki. Początkowo po osiedlu rozeszła się pogłoska, że kobieta miała wylew.

Zbrodnia mogła nigdy nie wyjść na jaw

To zaskakujące, ale opiekunka, która znalazła ciało, ani wezwany lekarz nie podnieśli alarmu. Ciało nie było dokładnie obejrzane, śmierć uznano za naturalną i wypisano akt zgonu. Dopiero pracownicy zakładu pogrzebowego zauważyli obrażenia i powiadomili policję.

Tymczasem oprawca przez kilka dni żył jak gdyby nic się nie stało. Zaczął się nawet zastanawiać, czy przypadkiem zabójstwo mu się nie śniło. Ale wkrótce z tego błędu wyprowadzili go policjanci, którzy przyszli go zakuć w kajdanki.

Proces

Proces Przemysława S. rozpoczął się 30 czerwca 2022 r. przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie. Mężczyzna przyznał się do winy i powiedział, że żałuje tego co zrobił. Stwierdził, że modlił się za ofiarę. Aby okazać skruchę – ronił łzy.

Mężczyzna był już wcześniej karany za włamania i kradzieże. W 2018 r. opuścił więzienie po dwóch latach odsiadki. Na osiedlu – przez swój alkoholizm – nie cieszył się dobrą opinią. Miał jednak poprawne stosunki z sąsiadką. Nie miał nigdy z nią zatargu. Znał ją od wielu lat, ale tylko z „dzień dobry”. Raz tylko był w jej mieszkaniu, ale wtedy chciał sąsiadkę ratować. Kobieta usnęła i zostawiła na kuchni obiad. Zaczął się palić garnek i mężczyzna wyłączył kuchenkę i przewietrzył pomieszczenia.

Prokurator domagał się dożywocia. Obrońca chciał mniej surowej kary. Nie określił jednak jej wysokości. W mowie końcowej oskarżony prosił sąd o łaskawość.

– Z całego serca chciałbym przeprosić rodzinę. Nie jestem złym człowiekiem. Mam żal do siebie, że wtedy nie miałem hamulców i się nie powstrzymałem… – powiedział w sądzie.

27 kwietnia sąd wydał wyrok, który na razie jest nieprawomocny. Skazał Przemysław S. za zabójstwo oraz znieważenie zwłok. Kara, którą wymierzył to 25 lat więzienia, z zastrzeżeniem, że o warunkowe zwolnienie mężczyzna będzie mógł się ubiegać po odbyciu 20 lat. Przemysław S. będzie wtedy miał 60 lat.

Mieszkańcy wspominają ofiarę

Pani Agnieszka było zawsze ciepło wspominana przez mieszkańców. Wszyscy bardzo przeżyli jej śmierć.

– W swoim życiu wiele przeszła. Jeszcze jako nastolatka uległa ciężkiemu wypadkowi przy młockarni w gospodarstwie. Straciła nogę. Przez swoje kalectwo postanowiła z nikim się nie wiązać. Została zupełnie sama. Ale radziła sobie. Przez lata pracowała w szpitalnym laboratorium. Potem już była na emeryturze. Zawsze miła, pogodna, serdeczna. Lubiła latem siedzieć przed blokiem na ławce – opowiada znajoma. Przyznaje, że pani Agnieszka w ostatnich latach myślała o śmierci. – Była zapobiegliwa. Wykupiła sobie grób na cmentarzu, wykonała pomnik. Nikt jednak nie spodziewał się, że odejdzie tak tragicznie… – dodaje mieszkanka Nowej Sarzyny.

przemyslaw s nowa sarzyna
Przemysław S. w drodze na rozprawę sądową | Fot. © Agencja Prasowa LM

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA
Start
Nowe
7dni
Szukaj