Grzegorz Braun, kandydat na prezydenta Rzeszowa urządził w poniedziałek konferencję pasową przy Moście Zamkowym i dokładnie rozejrzał się po okolicy. Jego wzrok na dłużej zatrzymał się na budowie dwóch drapaczy chmur. Postanowił je “ochrzcić”: “Tadzio” i “Kondzio”.
– Niech te budynki będą symbolem braku roztropności – mówił kandydat na prezydenta tłumacząc, że powstają na ternie zalewowym.
Nie wyjaśnił wprost, do kogo nawiązują wymyślone przez niego nazwy, ale można domyślać się, że chodzi o Tadeusza Ferenca i Konrada Fijołka.
– Tadzio i Kondzio. Niechaj tak się nazywają te wieżowce ku wiecznej pamięci i wstydowi tej władzy – tłumaczył Grzegorz Braun, krytykując dotychczasową politykę miasta dotyczącą terenów nad Wisłokiem.
– Ani piędzi zieleni miejskiej więcej nie oddamy pod zabudowę – zadeklarował Grzegorz Braun. – Dziś dolina Wisłoka jest nie tylko zagrożona, ale też zniszczona. Wiele jednak jest jeszcze do uratowania – podkreślał.
Podczas swojej krytyki otoczenia “oberwało się” także tęczowym kolorom mostu im. Narutowicza. – Niby mała rzecz, niby tylko dekoracja, parę puszek farby. A jednak wiemy, że wróg już nie u bram, ale potrafi paradować ulicami – mówił Grzegorz Braun dodając, że rewolucja obyczajowa godzi w bezpieczeństwo tożsamościowe rzeszowian.
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: