Doktor zmarł i wątek jego sprawy został już umorzony. Ale pracująca z nim recepcjonistka odpowie przed sądem za wypisanie prawie 500 lewych zwolnień lekarskich.
Psychiatra Marek G. był bardzo cenionym specjalistą. Miał prywatny gabinet, ale przyjmował też pacjentów w poradni przy szpitalu MSWiA w Rzeszowie. To właśnie tu jesienią w 2017 r. zatrzymali go śledczy.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Funkcjonariusze mieli sygnały o tym, że doktor za łapówki wypisuje zwolnienia lekarskie.
Prowadzone postępowanie okazało się długotrwałe. Było bardzo drobiazgowe – wymagało dotarcia do kilkuset osób, które korzystały z poradni. Wszystkich trzeba było przesłuchać.
Nieoczekiwanie pod koniec 2020 r. doktor zmarł i jego wątek został umorzony. Śledczy skupili się na Annie W., sekretarce/recepcjonistce psychiatry. Jej także postawiono zarzuty. Teraz kobieta została formalnie oskarżona o udział w przestępstwie.
Jaka była jej rola?
– Wypisała samodzielnie bez przeprowadzania badań lekarskich przez Marka G., 467 zwolnień lekarskich na drukach Marka G. i przy użyciu jego pieczęci, jak również podpisywała się za niego, z uwagi na fakt, że lek. Marek G. w czasie wypisywania tych zwolnień był nieobecny w swoim gabinecie – stwierdza Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Według śledczych Anna W. działała wspólnie i w porozumieniu z doktorem. Przyjmowała korzyści majątkowe od 50 do 200 zł za wypisanie jednego zwolnienia lekarskiego.
– Biorąc pod uwagę ilość zarzucanych czynów jak i sposób ich popełnienia uznać należy, iż z popełniania przestępstw oskarżona uczyniła sobie stałe źródło dochodów – zaznacza prokuratura.
Według śledczych Anna W. początkowo przyznała się częściowo do popełnienia zarzucanych jej czynów i złożyła wyjaśnienia w których wskazała, iż na wyraźne polecenie psychiatry Marka G. pod jego nieobecność spowodowaną wyjazdami za granicę wypisywała zwolnienia w zamian za opłaty, które przekazywała doktorowi po jego powrocie z urlopu. Następnie zaś oświadczyła, iż do zarzucanych jej czynów nie przyznaje się i odmówiła składania wyjaśnień.
Oprócz Anny W. oskarżono jeszcze 10 osób, którym zarzucono wręczenie łapówek, a także wyłudzenie nienależnych świadczeń. Wszyscy nie przyznali się do zarzucanych im czynów.
Śledczy zaznaczają, że wiele wątków – ze względu na olbrzymią liczbę osób zamieszanych w proceder – będzie wyłączana do odrębnych postępowań.
Kiedy w październiku 2017 r. ujawniono aferę, Anna W. oraz lekarz zostali aresztowani. W marcu 2018 r. kobieta wyszła na wolność po wpłaceniu kaucji w wysokości 30 tys. zł. Otrzymała dozór policji i zakaz opuszczania kraju.
Oskarżona nie była dotychczas karana, a za zarzucane czyny grozi jej kara do 15 lat pozbawienia wolności. Jej sprawą niebawem zajmie się sąd.
Zobacz też:
Areszt za znęcanie. Ofiarami żona i córka
Zabójstwo Natalii (†18 l.) przy ul. Kwiatkowskiego. Na ławie oskarżonych zasiadł Norbert Z. (21 l.)
Udawał agenta CBA. Małżeństwo zapłaciło mu 60 tys. zł
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: