Zachowywali się jakby wstąpił w nich demon. Dwóch oprychów (18 i 20 l.) wdarło się do zabytkowego kościoła przy ul. Podleśnej na Budziwoju w Rzeszowie. Po tym jak mieszkańcy usłyszeli dziwne hałasy, powiadomili proboszcza. Ksiądz pojawił się na miejscu i został zaatakowany.
– To się nie mieści w głowie. Takich rzeczy jeszcze u nas nie było – mówi pan Andrzej mieszkający w pobliżu. Wszyscy mieszkańcy są zbulwersowani środowym zajściem. Ich zabytkowy kościółek został sprofanowany.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Dwóch sprawców wdarło się do świątyni. Wybili szybę i weszli przez okno. W środku urządzili prawdziwą demolkę. Rzucali ciężkimi ławkami, zniszczyli ołtarz, splądrowali zakrystię, wyrzucając wszystko z szaf i łamiąc przy tym meble. Mieszkańcy opowiadają, że słychać było wielki hałas. – Myślałam, że się kościół wali. Mieli dobrą zabawę. Ryczeli na całe gardło, udając, że śpiewają kolędy. Dzwonili dzwonkami – opowiada nam kobieta, mieszkająca w pobliżu.
Świadkowie dali znać proboszczowi. Sprawcy, kiedy zobaczyli duchownego, byli wobec niego wulgarni, jeden z napastników uderzył go w głowę. Ksiądz zamknął drzwi i wezwał policję.
– Przyjechały dwa radiowozy i karetka. Po chwili dwóch oprychów wyprowadzono w kajdankach – opowiada nam mieszkający w pobliżu mężczyzna.
W kościele zostało mnóstwo śladów krwi. Jeden z napastników mocno poranił się. Jednym z elementów ich demolki było wybijanie szyb. – Stłukli co najmniej 10 dużych witryn – opowiada nam na miejscu szklarz, który przez cały dzień naprawiał okna.
W chwili zatrzymania chuligani byli pijani. Młodszy miał – 1,3, a starszy 2 promile alkoholu w organizmach. W czwartek usłyszeli zarzuty. Dotyczą, wtargnięcia do kościoła, dokonania zniszczeń i kierowania gróźb pod adresem księdza. 18-latek dodatkowo odpowie za pobicie.
W piątek podejrzani – Mikołaj K. (18 l.) i Paweł Ś. (20 l.) zostali aresztowani. Grozi im do 8 lat więzienia. Według prokuratury tylko młodszy mężczyzna przyznał się do winy. Jego kompan odmówił składania wyjaśnień.
Stary kościół w Budziwoju – jak mówią mieszkańcy – jest nieużywany od 20 lat, bo po drugiej stronie ulicy stoi nowa świątynia. Mówi się jednak o rewitalizacji zabytku z 1905 r.
Ksiądz proboszcz bardzo przeżył całe zajście. Jak mówią jego współpracownicy na szczęście nic poważnego mu się nie stało. Trafił do szpitala, ale nie z powodu ataku, ale zaplanowanych innych zabiegów.
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: