17.2 C
Rzeszów
piątek, 4 kwietnia, 2025

Zarośnięte trawniki. Miasto mówi, że tak trzeba

REKLAMA

Rzeszów do niedawna słynął z równiutko przystrzyżonych trawników. Czy nadal tak będzie? Okazuje się, że to nie przypadek, że trawa na pasach między ulicami jest teraz po kolana!

Miasto postanowiło zastosować się do sugestii grupy ekologów. Trawa będzie rzadziej koszona, a jeśli trafi pod kosę, będzie przycięta do wysokości 5 cm.

Chodzi o to, aby zabezpieczyć tereny przed nadmiernym wysychaniem. Ta zmiana wynika przede wszystkim ze zmian klimatycznych – wyższe temperatury, mniejsze zasoby wody – informuje Ratusz. Parki, zieleńce, pasy drogowe będą koszone w zależności od potrzeb. Nieużytki – do 3 razy w roku.

Miasto tłumacząc swoje nowe podejście do kwestii koszenia traw, powołuje się na apel 100 polskich naukowców skierowany do polityków, przedsiębiorców i wszystkich obywateli. „Wszyscy mamy wkład w zmianę klimatu, więc wszyscy podejmijmy wysiłek, by ją spowolnić. Nie mamy drugiej planety – musimy uratować tę jedną” – czytamy w apelu.

Co na to rzeszowianie?

– Miasto powinno być estetyczne i zadbane. Brak przystrzyżonych trawników, to po prostu niechlujstwo. Gadanie o jakimś wysuszaniu gleby zupełnie do mnie nie przemawia. Jakoś przez kilkanaście lat pielęgnowane są trawniki na rondzie koło Millenium i trawa rośnie tam zawsze jak szalona. Nie ma żadnej suszy, żadnej pustyni. A to, że będzie miało to wpływ na jakieś makro zjawiska klimatyczne, to absurd – mówi krótko pani Agata (37 l.).

Szkoda tylko pracy pracowników zieleni, którzy tak się natrudzili, aby posadzić ozdobne krzewy. Przez te chabazie na rondzie nic nie widać, wszystko się zlewa – irytuje się pan Wojciech (47 l.) z Nowego Miasta. – Teorie naukowe niech sobie będą. Absolutnie wykoszony trawnik w Rzeszowie nie ma wpływu na ruch monsunów, wybuchy na słońcu, czy liczbę kropli, która spadnie na Saharę. To utopia – dodaje z ironią.

Nasi rozmówcy zgodnie przypominają, jak dobrze oceniali poprzedniego prezydenta Tadeusza Ferenca właśnie za czystość i estetykę. To właśnie on sprawił, że miasto zaczęło przypominać angielski ogród.

Kilka lat temu moja ciocia przyjechała ze Szwajcarii, zobaczyła Rzeszów i powiedziała, że nasze miasto pod tym względem ładu, estetyki nie różni się od Zurychu. Teraz nie wiem, czy będę miała się czym pochwalić. Po prostu wstyd – dodaje pani Marzena, młoda mama.

Mieszkańcy wskazują jeszcze na inny problem. Wysoka trawa emituje jeszcze więcej pyłków, co negatywnie mogą odczuwać alergicy. Do tego zarośla to jeszcze większe siedlisko kleszczy. Rodzice boją się wypuszczać dzieci na trawniki w Parku Papieskim, bo trawa przypomina tam już łany zbóż. To fakt, kiedyś pięknie miejsce – stało się zaniedbane i dziczeje!

– A przecież można wypracować jakiś kompromis – tłumaczy z kolei pan Kamil. – Jeśli już tak bardzo jakieś nowe teorie przemawiają do urzędników, to może niech zrobią tak – sadzą sobie zarośnięte i zachwaszczone łąki za miastem, a w centrum, tam gdzie widać to najbardziej, niech dbają o estetykę trawników – stwierdza.


Nasz komentarz do sprawy:

Zobacz też:

Tu „przeskoczymy” tory! Zbudują wiadukt na osiedlu

Tego nikt się nie spodziewał. Jedziesz sobie rowerem cichą uliczką, aż tu nagle leci…drzewo!

Samochód frunął w powietrzu i ścinał czubki drzew

💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją:

😱 Wstrząsające 0
0%
😢 Smutne 0
0%
😊 Wesołe 0
0%
👍 Lubię to 0
0%

Inres24 w Google News

Obserwuj i bądź na bieżąco

Najnowsze

Najnowsze

Nowe
START
7dni
Szukaj