Prezydent Rzeszowa uważa, że taki alarm mógł wywołać panikę, a prezydent Przemyśla dodaje, że przebywający w mieście uchodźcy mogli być narażeni na powtórne przeżywanie traumatycznych przeżyć. Dlatego obaj prezydenci nie zgadzili się, aby w ich miastach 10 kwietnia – w rocznicę Katastrofy Smoleńskiej – wyły syreny.
10 kwietnia w 12. rocznicę Katastrofy Smoleńskiej o godz. 8.41 miały na 3 minuty zawyć syreny alarmowe. Wcześniej obwieszczenie wydał Podkarpacki Urząd Wojewódzki. Alarm wynika z rozporządzenia rządu z 2013 r.
Wiele miast – ze względu na sytuację na Ukrainie – zrezygnowało z uruchamiania syren. M.in. nie zgodził się Rzeszów oraz Przemyśl. W Rzeszowie 10 kwietnia o godz. 8.41 panowała cisza.
Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek swoją decyzję tłumaczy obawą o reakcje mieszkańców.
– W mieście, w którym codziennie słychać nad głowami mieszkańców samoloty wojskowe, budzące niepokój, niespodziewane uruchomienie syren alarmowych, mogłoby spowodować panikę – tłumaczy prezydent Konrad Fijołek.
Alarmów nie uruchomił także prezydent Przemyśla.
– Uczczenie pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej jest bardzo ważne, ale obecnie w naszym mieście przebywa nawet kilkanaście tysięcy osób, które uciekły z Ukrainy przed wojną. Przez ostatnie dni pobytu w swoim kraju syreny kojarzyły im przede wszystkim z niebezpieczeństwem, atakiem wojsk rosyjskich, jest to dla nich przeżycie traumatyczne, na które nie chcemy ich narażać – uzasadnił swoją decyzję prezydent miasta Wojciech Bakun.
MSWiA wcześniej poinformował, że rozesłał esemesy na telefony Ukraińców przebywających w Polsce, które miały ich uspokoić i wyjaśnić powód sygnałów alarmowych 10 kwietnia.
Zobacz też:
kwietnia-na-podkarpaciu-zabrzmia-syreny/">10 kwietnia na Podkarpaciu zabrzmią syreny
Budki z kwiatami już przeniesione. Rusza budowa centrum komunikacyjnego
Sean Penn w Rzeszowie. „Nigdy nie widzieliśmy narodu, który tak bardzo otworzył swoje serca dla uchodźców”
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: