0 C
Rzeszów
niedziela, 6 kwietnia, 2025

Śmierć Justyny w Dębicy. Mieszkańcy wyszli w proteście na ulicę

REKLAMA

Mamy żal, bo czujemy, że nie zrobiono wszystkiego, aby ratować młodego życia – mówią mieszkańcy zebrani na proteście w Dębicy. Poruszyła ich śmierć 31-letniej Justyny, która trafiła na SOR, a po kilku godzinach zmarła w drodze do szpitala w Rzeszowie. – Dlaczego z jej przewiezieniem zwlekano tak długo? – pyta zrozpaczona rodzina kobiety.

Justyna była żoną Krzysztofa (37 l.) i mamą dwóch synków: Kubusia (12 l.) i Jasia (7 l.). Nie pracowała, zajmowała się domem i wychowaniem dzieci.

24 stycznia około godz. 16 wezwała karetkę. Skarżyła się na ból w piersiach, miała zawroty głowy i zaburzenia widzenia. Mąż musiał ją sam sprowadzić po schodach z czwartego piętra do karetki.

Co działo się na SOR?
zmarla justyna
Justyna była młodą mamą. Miała 31 lat | Fot. -/-

Kobieta trafiła na SOR. Do męża pisała tylko esemesy. Czuła się coraz słabiej. Jej ciśnienie dramatycznie słabło. Kiedy mąż o godz. 23 przywiózł jej rzeczy kobieta była jeszcze na miejscu. Wtedy było już jasne, że ma tętniaka i wymagana jest pilna operacja, którą można przeprowadzić tylko w Rzeszowie.

Według rodziny i osób, które znają sprawę i przyszły demonstrować – karetka z pacjentką wyruszyła do szpitala w Rzeszowie około północy. W drodze konieczna była reanimacja. Doszło do zawału i zatrzymania akcji serca. Działania reanimacyjne kontynuowano w pobliskim szpitalu w Sędziszowie Małopolskim, gdzie ostatecznie stwierdzono zgon 31-latki.

Rodzina ma żal, że Justyna – mimo poważnego stanu – przez siedem godzin była na SOR w Dębicy, zamiast szybko przetransportować ją do Rzeszowa. – Przecież za ciężkie miliony jest zrobione lądowisko. Dlaczego nie ściągnięto śmigłowca? – pytają rozgoryczeni mieszkańcy.

Sprawą śmierci pacjentki zajmuje się prokuratura. Rzecznik Praw Pacjentka także postanowił wszcząć postępowanie wyjaśniające.

Mieszkańcy podczas protestu wyrazili swój niepokój sytuacją panującą na SOR. – Każdy z nas może znaleźć się w takiej sytuacji i będzie potrzebował pilnej pomocy. To zdarzenie napawa nas obawą, czy możemy liczyć na właściwą, szybką i skuteczną pomoc – stwierdzają zaniepokojeni ludzie.

Oświadczenie szpitala

Szpital w Dębicy dotychczas milczał w sprawie zdarzenia. 13 lutego zamieścił oświadczenie, które w pełnej treści dostępne jest TUTAJ. Dyrekcja placówki współczuje tragedii rodzinie i zaznacza, że powołano specjalny zespół do “ustalenia, czy sposób udzielania świadczeń zdrowotnych był zgodny z zasadami sztuki lekarskiej oraz obowiązującymi procedurami medycznymi”. Oto, co czytamy w komunikacie:

– “Nie mogąc ujawnić szczegółów związanych ze stanem zdrowia pacjentki, możemy jedynie wskazać, że z ustaleń zespołu wynika, iż pacjentka została przyjęta do SOR z zachowaniem procedur postępowania i przez cały czas pobytu w oddziale miała wykonywane badania diagnostyczne oraz była leczona adekwatnie do zgłaszanych przez chorą dolegliwości. Po postawieniu ostatecznej diagnozy i konsultacji kardiochirurgicznej niezwłocznie zorganizowano transport do kliniki kardiochirurgicznej w Rzeszowie. Zaprzecza to wersji przedstawianej w mediach, że pacjentka leżała w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, nikt się nią nie interesował i nic się nie działo” – napisano w oświadczeniu.

Pomoc dla rodziny

Śmierć Justyny to przede wszystkim dramat dla jej męża i synków. Pan Krzysztof stara się jak może podołać obowiązkom, które dotychczas rozłożone były na oboje rodziców. To trudny czas. Przyjaciele postanowili wspomóc rodzinę nie tylko radą i dobrym słowem. W internecie założono zbiórkę, która dostępna jest TUTAJ.

💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją:

😱 Wstrząsające 0
0%
😢 Smutne 0
0%
😊 Wesołe 0
0%
👍 Lubię to 0
0%

Inres24 w Google News

Obserwuj i bądź na bieżąco

Najnowsze

Najnowsze

Nowe
START
7dni
Szukaj