Zastępca prokuratora generalnego zareagował na niski wyrok wydany w sprawie lekarza Jacka H., który na pasach w Rzeszowie rozjechał 27-letniego Andrzeja. Młodzieniec zginął na miejscu. Ojciec ofiary domagał się bezwzględnego więzienia, a mimo to sąd skazał kierowcę na karę w zawieszeniu.
Karę, którą otrzymał lekarz to rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Jedyna dolegliwość dla kierowcy to 8-letni zakaz prowadzenia pojazdów i 20 tys. zł grzywny.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Ojciec ofiary, który był oskarżycielem posiłkowym, domagał się 5 lat więzienia. Jego pełnomocnik zapowiedział apelację. Apelacji będzie domagała się także prokuratura.
– Na polecenie zastępcy prokuratora generalnego Krzysztofa Sieraka rzeszowska prokuratura zaskarży rażąco łagodny wyrok Sądu Rejonowego w Rzeszowie. Prokuratura będzie domagała się orzeczenia kary bezwzględnego pozbawienia wolności – informuje Prokuratura Krakowa.
Do tragedii doszło 3 grudnia 2018 r. Andrzej rano spieszył się do lekarza na badania potrzebne do nowej pracy. Chciał być kurierem. Przechodził przez przejście na ul. Krakowskiej w Rzeszowie, w okolicach Galerii Handlowej Nowy Świat . Był już na drugim pasie, kiedy potrąciło go rozpędzone volvo.
Autem typu SUV kierował znany lekarz Jacek H. Kierowca w rejonie przejścia zamiast 50 km/h jechał – jak wyliczyli biegli – 77,8 km/h. Do tego poruszał się lewym pasem. Sąd uznał, że umyślnie naruszył zasady ruchu drogowego. Nie należnie obserwował drogę, nie zredukował prędkości.

– Miał możliwość rozpoznania sylwetki pieszego, zredukować prędkość i ustąpić pierwszeństwa. Złamał przepisy umyślnie, ale nieumyślny był tragiczny skutek zdarzenia – zaznaczyła sędzia Alicja Kuroń.
Według sędzi kara więzienia w zawieszeniu nie jest przejawem szczególnego traktowania oskarżonych za tego typu zdarzenia. Wzięto pod uwagę, że sprawca dotychczas nie był karany, wiedzie ustabilizowany tryb życia. Sędzi zauważyła, że szczególną dolegliwością skłaniającą oskarżonego do refleksji jest 8-letni zakaz prowadzenia pojazdów.
Sam oskarżony lekarz wnosił o uniewinnienie. Jego obrońca, w mowach końcowych przedstawił szokującą hipotezę. Jak napisał Fakt, zasugerował, że ofiara nie była w najlepszym stanie psychicznym i według jego klienta nie da się wykluczyć, że chciała popełnić samobójstwo. Te słowa oburzyły rodzinę. – Jest przecież monitoring, syn schodził z przejścia – mówi pan Leszek, ojciec ofiary.
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: