W ostatni dzień 2022 roku w sercach wiernych na całym świecie zagościł smutek. Zmarł Benedykt XVI. Miał 95 lat. Był świętym kapłanem, największym myślicielem, teologiem. Ale też człowiekiem ciepłym, serdecznym, otwartym na innych i ceniącym humor… Nie tylko mówił o Bożej miłości i miłosierdziu, ale je praktykował w swoim codziennym życiu. Będzie bardzo trudno mówić i pisać o Benedykcie w czasie przeszłym.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Papież senior odszedł do domu Ojca. Zmarł 31 grudnia 2022 r. o godz. 9:34 w klasztorze Mater Ecclesiae w Watykanie.
Papież gasł jak płomień świecy. Już kilka dni wcześniej Watykan ogłosił, że stan zdrowia Benedykta pogorszył się, co miało związek z jego wiekiem. Cały czas czuwali przy nim lekarze.
Papież Franciszek w ostatnich dniach życia swojego poprzednika odwiedził go i prosił wiernych o modlitwę.
Dzień przed śmiercią – w piątek, 30 grudnia – dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Matteo Bruni potwierdził dziennikarzom, że stan Benedykta ustabilizował się i po południu uczestniczył w celebracji Mszy św. w swoim pokoju. Ale poprawy nie było.
Rano w sylwestra Watykan potwierdził smutną wiadomość o śmierci papieża – seniora.
Kilka godzin przed śmiercią Benedykt XVI wypowiedział po włosku ostatnie swoje słowa: “Panie, kocham Ciebie”.
Od poniedziałku, 2 stycznia ciało Papieża seniora zostało wystawione w Bazylice św. Piotra, gdzie wierni przez trzy dni mogli się pomodlić i pożegnać go.
Uroczystości pogrzebowe pod przewodnictwem Papieża Franciszka odbyły się w czwartek 5 stycznia, o godzinie 9.30 na Placu św. Piotra.
Benedykt od czasu swojej rezygnacji mieszkał w klasztorze Mater Ecclesiae (łac. Matka Kościoła) w Watykanie. Opiekował się nim arcybiskup Georg Gänswein i cztery siostry ze zgromadzenia salezjańskiego.
Stan zdrowia papieża emeryta od lat wzbudzał niepokój. W 2020 r. odwiedził swojego umierającego brata Georga Ratzingera w Bawarii w Niemczech. Już wtedy poruszał się na wózku inwalidzkim. Zaledwie kilka dni po spotkaniu – 1 lipca 2020 r. – zmarł Georg Ratzinger. Benedykt nie mógł przybyć na pogrzeb, który odbył się 8 lipca.
Postać podwójnie historyczna
Joseph Ratzinger urodził się w 1927 r. w bawarskim Marktl am Inn w pobliżu granicy z Austrią. Święcenia kapłańskie przyjął w 1951 roku. W 1977 roku został arcybiskupem Monachium i Fryzyngi.
Benedykt XVI zasiadał na tronie Stolicy Apostolskiej w Rzymie w latach 2005-2013. Imię, które nadał sobie zaraz po wyborze miało symboliczne znaczenie. Odnosiło się do św. Benedykta z Nursji, ojca mnichów i ojca Europy oraz do Papieża dla Pokoju Benedykta XV. (1914-1922), który bezskutecznie próbował zapobiec I wojnie światowej.
Papież cały sercem i całym życiem wypełniał słowa św. Benedykta dotyczące siebie i swojej posługi, zgodnie z którymi „nie ma nic lepszego nad miłość Chrystusa”.
Jego pontyfikat był podwójnie historyczny: rodowity Bawarczyk był pierwszym niemieckim papieżem od czasu Adriana VI, który został wybrany w 1522 roku. Benedykt był też pierwszym papieżem, który złożył rezygnację z urzędu od 600 lat. Brakowało mu sił, by sprawować swoją funkcję.
“Jak grom z jasnego nieba”
Kardynał Sodano 11 lutego 2013 r., w dniu złożenia rezygnacji, wykrzyknął, że wiadomość nadeszła „jak grom z jasnego nieba”. Tego samego wieczoru kilometrowy piorun miał uderzyć w szczyt kopuły Bazyliki św. Piotra nad grobem Księcia Apostołów. Trudno o bardziej zaskakujący i dramatyczny znak kosmosu. Podobnie było z wiatrem, który podczas pogrzebu Jana Pawła II zamknął księgi Ewangelii położonej na jego trumnie. Uroczystości przewodniczył wtedy Joseph Ratzinger.
Papież Benedykt XVI to niezwykła postać w historii Kościoła pod wieloma względami. Na długo zanim został papieżem, pisał historię Kościoła. Św. Jan Paweł II jeszcze w 1981 r. powierzył mu funkcję prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Zadaniem tej Dykasterii jest dbanie o prawowierne głoszenie i obronę wiary katolickiej w całym Kościele. Do jej kompetencji należą wszystkie sprawy, dotyczące doktryny wiary lub moralności. Papież-emeryt – wówczas kardynał Joseph Ratzinger – okazał się niezłomny w staniu na straży zasad i praw, które wypływają z nauki jaką od dwóch tysiącleci głosi Ewangelia.
Nie bez powodu, po śmierci Jana Pawła II, kardynałowie podczas konklawe bardzo szybko wybrali właśnie jego. Zdawali sobie sprawę, że postać papieża Polaka była gigantem, który ukształtował całe pokolenie. Dlatego, aby zapewnić ciągłość tej wizji Kościoła, zdecydowali się na jego najbliższego współpracownika – genialnego teologa, który widział problem, nazywał go i proponował rozwiązania.
“Widział Kościół takim, jakim Bóg go zamierzył”
Papież emeryt był największym teologiem naszych czasów i autorytetem Kościoła. Podczas swojego pontyfikatu wydał 3 encykliki. Poza tym był autorem niezliczonych książek i opracowań. Jednym z ostatnich wielkich i bardzo osobistych jego dzieł jest trzytomowa książka “Jezus z Nazaretu”.
– Jego teologia to jego spuścizna: jego książki, jego przemówienia, jego homilie. Nikt w ciągu 2000 lat nie potrafił wyjaśnić prawdy wiary chrześcijańskiej w tak pięknym, eleganckim, łatwym do zrozumienia, jasnym, prostym językiem. Był przewodnikiem i wizjonerem, który widział Kościół takim, jakim Bóg go zamierzył i którego pisma są latarnią morską dla nadchodzącego pokoleń – powiedział w wywiadzie dla Vatican News dr Michael Hesemann, bardzo bliski przyjaciel obu braci Ratzingerów, autor wielu książek, w tym autor książki opartej na wyznaniach Georga Ratzingera “Mój brat papież”.
Prorok naszych czasów
Papież-senior bardzo często nazywany był prorokiem naszych czasów. Potrafił zawsze dogłębnie i trafnie zobrazować sytuację Kościoła i kondycję wiary we współczesnym świecie.
W jednym z programów wypowiedział swoje refleksje z okazji jubileuszu 2000-lecia chrześcijaństwa. Mówił wtedy na temat świata bez wiary, którego zdominowała nowoczesna technologia. “Narzuca ona człowiekowi własne zasady, dostarcza odpowiedzi na wszystko i sprawia, że nie widzimy potrzeby by sięgać wzrokiem nieco dalej” – zauważył.
– “Wiara odwołuje się do wolności, która nie podlega modyfikacji, czy ewolucji w czasie” – zaznaczył wówczas kard. Joseph Ratzinger. – “Technika może się rozwijać, majątek może rosnąć. To wartości materialne. Wszystko, co bierze się z wolności, musi cały czas tworzyć się na nowo. I dlatego błędne jest postrzeganie chrześcijaństwa jako kontinuum i przykładanie tej samej miary do całej jej historii. Chrześcijaństwo czerpie z wolności. Obumiera i wyrasta z niej cały czas na nowo. Nigdy zatem nie ma pewności, czy pewna odsłona wiary we współczesnych jej czasach się obroni, czy poniesie porażkę…”
Zawsze uważał, że zadaniem Kościoła nie jest dawanie recept na rozwiązywanie problemów natury politycznej czy ekonomicznej. “Lecz raczej przemawianie do sumienia, by to ono podsuwało odpowiedzi”.
– Potrzeba odważnych działań aby chrześcijaństwo znalazło swoje miejsce w dzisiejszej rzeczywistości. Ważne, aby zaakceptować naukę i jej swobodę, dbając o to, aby uwzględniała ona podstawie wartości wiary, wobec których wiedza jest bezradna – mówił.
“Bóg nas słucha”
Benedykt był człowiekiem niezwykle ciepłym i serdecznym. Swoim zawsze łagodnym tonem potrafił pocieszać:
“Bóg nas słucha. Możemy z nim rozmawiać, gdyż stał się człowiekiem i łączy nas z nim ludzka więź. Nie dzieli już nas ogromny dystans. Nie zasłania płaszcz tajemnicy. Wierzę, że On zna nas wszystkich i trzyma w ręku całą historię. Osobista relacja z Chrystusem jest więzią międzyludzką. I to jest najważniejsze” – powiedział w jednym ze swoich wywiadów.





Zobacz też:
Niesamowita szopka w Kielanówce. Malutkiemu Jezuskowi kłania się cały świat!
Papież Franciszek zgodził się na beatyfikację rodziny Ulmów. Będzie 9 błogosławionych z Markowej
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: