Miał 27 lat. Wyjechał z Podkarpacia do dalekiej Islandii, aby tam pracować i dać szczęście swojej rodzinie. Ale zamiast szczęścia jest tragedia. Mężczyzna wdał się w sprzeczkę z grupą nastolatków i został pchnięty nożem. Nie udało się go uratować.
Krwawy dramat rozegrał się w nocy z 20 na 21 kwietnia na sklepowym parkingu przy Fjarðarkaup w mieście Hafnarfjörður w południowo-zachodniej Islandii.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Gdy na miejsce przyjechała policja, zastała ranną ofiarę, która sama wzywała pomocy. Mężczyzna został zabrany na oddział ratunkowy, ale lekarze byli bezradni. Wkrótce stwierdzili zgon.
W związku ze sprawą zatrzymano cztery osoby i powołano specjalny zespół Komendy Głównej Policji. Podejrzani to grupa nastolatków, wśród których znalazła się 17-letnia dziewczyna. Najstarszy z mężczyzn ma 19 lat.
Zatrzymano ich w areszcie
Wstępnie podejrzanych zatrzymano w areszcie do 27 kwietnia, ale dziewczynę już zwolniono. Według mediów, które cytują jej adwokata, nastolatka nie miała bezpośredniego kontaktu z ofiarą, stała od niej kilka metrów. Filmowała jednak całe zdarzenie komórką. Nagranie zabezpieczyli śledczy i jest ono kluczowym dowodem w sprawie.
Niejasne są okoliczności ataku. Miejscowa policja jest powściągliwa w udzielaniu informacji, a media przedstawiają same ogólniki. Z tych relacji wynika, że ofiara i nastolatkowie nie znali się, a konflikt, który eskalował na parkingu, zaczął się od nieporozumień w pobliskim barze.
Szok wśród Polonii
Polska społeczność w Islandii liczył około 30 tys. osób. To jedna z największych mniejszości narodowych na wyspie.
Wszystkich zaszokowało zabójstwo rodaka. Do tej pory nie pojawiły się żadne doniesienia, które wskazywałyby, że sprawa ma związek z narodowością zmarłego.
“Ci, którzy to zrobili, to tylko dzieci, które zaczynają życie. Nie oceniam ich rodziców, bo sama jestem matką” – powiedziała dla dziennika Heimildin matka ofiary. Kobieta uczestniczyła w nabożeństwie modlitewnym, które odbyło się miejscowym kościele.
Zamordowany Polak pochodził z powiatu kolbuszowskiego. 27-latek został na wyspie, Pracował dla firmy w rejonie stołecznym, aby aby utrzymać rodzinę w Polsce, opłacać rachunki. Osierocił dwuletnią córeczkę, która urodziła się Reykjavíku.
Kondolencje rodzinie złożyła polska ambasada w Islandii.
Ambasador Gerard Pokruszyński: “Nikt nie mógł sobie wyobrazić, że coś takiego może się wydarzyć w tym zazwyczaj spokojnym kraju”.
[mapengine id=’49693′]
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: