Ten obrazek rozdzierał serca. Strażak tulił chłopczyka, którego przed chwilą ratownicy wyciągnęli z pogniecionego wraku. Zasłonięto mu główkę, aby nie patrzyła na ten straszny widok. Obok auta leżeli jego mama i tata. 2,5-letni malec, a także jego dwaj starsi bracia w jednej chwili stracił rodziców. Drogowy dramat rozegrał się w Jamnicy między Stalową Wolą a Tarnobrzegiem.
W sobotę około godz. 14 doszło do czołowego zderzenia audi S7 z audi A4, którym podróżowała rodzina. Rodzice – 39-letni Mariusz i 37-letnia Marzena zaginęli na miejscu. Jechali do lekarza w Tarnobrzegu z najmłodszym synkiem – Sebastiankiem, który uderzył się w domu. Tylko 2,5-latek ocalał. Dziecko było dobrze zapięte w foteliku. Nie odniosło poważniejszych obrażeń. Na miejscu od razu zaopiekowali się nim strażacy. Wkrótce trafiło do szpitala.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Siła uderzenia była ogromna. Audi A4 rodziny zostało doszczętnie rozbite. Małżeństwo osierociło w sumie troje dzieci. Dwoje z nich nie jechało wtedy z nimi i zostali pod opieką rodziny w domu. Starsi chłopcy mają 10 i 9 lat. – Najstarszy z nich w tym roku był u I Komunii – opowiadają nam sąsiedzi z miejscowości Przędzel pod Niskiem, skąd pochodziło małżeństwo.
Zmarły Mariusz miał wielkie doświadczenie, to on kierował wtedy audi. – Sam uczestniczył w rajdach samochodowych. Jeszcze dwa tygodnie temu cieszył się z wielkiego sukcesu – zwycięstwa w wyścigu na 1/4 mili – opowiada nam znajomy ofiary.
Sprawca z nikim się nie liczył. Usłyszał zarzuty w szpitalu
Sprawca – 37-letni Grzegorz G. audi S7 podróżował sam. Trafił do szpitala w Stalowej Woli, gdzie przeszedł operację jamy brzusznej. W poniedziałek (5/07) kierowca usłyszał zarzuty spowodowania po pijanemu śmiertelnego wypadku i jazdy po alkoholu. Badania wykazały, że miał 1,74 promila alkoholu w organizmie. Do tego naruszył inne przepisy drogowe: wyprzedzał na podwójnej ciągłej, na zakręcie. W chwili wypadku – jak podaje prokuratura – pędził 120 km/h.
Kierowca nie przyznał się do winy, odmówił składania zeznań. Na razie jego stan nie pozwala go zatrzymać i pozostaje w szpitalu. Pilnują go policjanci. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.
Kierowca pod koniec kwietnia miał przez starostę cofnięte uprawniania za wykroczenia drogowe. Nie wiadomo jednak, czy zdążył je odzyskać. Prokuratura to nadal ustala.
Mężczyzna mieszkał z rodzicami. Pracował za granicą. Nie dawno wrócił i założył firmę.
Reakcja wiceministra
Sprawa wypadku poruszyła wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła.
– Składam ogromne wyrazy współczucia dla rodziny pogrążonej w bólu po stracie najbliższych we wczorajszej tragedii drogowej pod Stalową Wolą. Wystąpiłem do Prokuratora Generalnego o nadzór i surowe potraktowanie sprawcy, a do Funduszu Sprawiedliwości o pomoc dla pokrzywdzonych – napisał na Twitterze.
#31 Dnia 03.07.2021 r. o godzinie 14:34 zostaliśmy zadysponowani do wypadku w Jamnicy. Wypadek miał miejsce na zakręcie…
Opublikowany przez Ochotnicza Straż Pożarna w Grębowie Niedziela, 4 lipca 2021
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: