Amok na lotnisku w Hamburgu w Niemczech. Turek, Salman E., (35 l.) wdarł się na płytę postojową, zatrzymał się samochodem przy samolocie tureckich linii i domagał się, aby zabrać go z dzieckiem do ojczyzny. Zachowanie mężczyzny wywołało alarm. Do akcji wkroczyli antyterroryści. Ale nie użyto broni. Skończyło się na negocjacjach, które trwały 18 godzin! W końcu mężczyzna się poddał, dziecko zostało uwolnione. Nic mu się nie stało.
Zachowanie mężczyzny spowodowało paraliż komunikacyjny. Lotnisko zostało zamknięte. Wszystkich ewakuowano. Odwołano ponad 88 lotów, co dotknęło około 34 500 pasażerów!
Mężczyzna zachowywał się groźnie. Wszystko zaczęło się w sobotę, 4 listopada o godz. 20:12. 35-latek wjechał na lotnisko audi bez tablic rejestracyjnych. Samochodem sforsował ogrodzenie. Turek prawdopodobnie użył też koktajli Mołotowa, powodując dwa niewielkie pożary. Według mediów, miały też paść dwa strzały. Na szczęście nie było ofiar.
Negocjacje trwały 18 godzin
Policja przystąpiła do negocjacji, ale jeszcze rano w niedzielę sytuacja się nie zmieniła i była bardzo napięta. Rozmowy prowadzono w języku tureckim. Po godz. 14 niemiecka policja poinformowała, że działania zakończono. 35-latek został aresztowany. Jego córeczka została przekazana pod opiekę lekarzy. Dziecku nic się nie stało.
To była trudna operacja, która wymagała zachowania ostrożności. Uzbrojony mężczyzna pokazuje, że jest zdeterminowany i gotowy na wszystko. Jego zakładniczką była 4-letnia córka. Tłem całej sytuacji jest walka o opiekę nad dzieckiem. Matka wcześniej zgłosiła uprowadzenie dziewczynki.
Okazuje się, że Salman E. posłużył się podstępem, aby porwać 4-latkę. Zobaczył ogłoszenie byłej żony o sprzedaży mieszkania. Podając się za kogoś innego przyjechał na spotkanie i zabrał dziecko. Z ulicy pojechał prosto na lotnisko.
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: