Sylt – magiczna wyspa na Morzy Północnym w Niemczech. W sezonie przyciąga tysiące urlopowiczów i kuracjuszy. Mają tu swoje rezydencje bogacze oraz celebryci. Ale od połowy marca to miejsce już się tak nie kojarzy. Teraz strach i przerażenie wywołuje tajemnicze morderstwo. Jego ofiarą był Polak – 38-letni Grzegorz S., który na wyspie ciężko pracował na utrzymanie swojej rodziny. Jak i dlaczego zginął? Ujawnianych jest coraz więcej makabrycznych szczegółów.
Wszystko zaczęło się 16 marca. Była godz. 9:54 kiedy roztrzęsiony przechodzeń zadzwonił na numer alarmowy i powiedział, że dokonał makabrycznego odkrycia na obrzeżach miasteczka Westerland.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Polna ścieżka łączy Süderstraße z Lorens-de-Hahn Straße. Prowadzi na wydmy i przeznaczona jest dla pieszych oraz rowerzystów. To właśnie tu wśród wysokich traw był zaparkowany czarny volkswagen passat. Wnętrze auta było wypełnione proszkiem z piany gaśniczej, jakby ktoś chciał zatrzeć w ten sposób ślady. W kabinie znajdowało się ciało 38-letniego Grzegorza S.
Nie ulega wątpliwości, że ktoś brutalnie zakończył życie Polaka. Dziennik Bild dotarł do przerażających szczegółów śledztwa. Ujawnił, że ofiara miała założony na głowę foliowy worek i była pozbawiona jednego oka.
Policja szuka śladów
Cała sprawa to zagadka. Nie wiadomo kto dokonał zabójstwa, ani z jakiego powodu. Od wielu dni okolica jest przeszukiwana przez policjantów, którzy szukają najdrobniejszego śladu, który mógłby pomóc rozwikłać tajemnicę.
Samochód należał do zamordowanego Polaka. Nie wiadomo, czy został w to miejsce zwabiony, czy stał się przypadkową ofiarą morderstwa.

Jeździł do Niemiec, aby zarobić na rodzinę
Grzegorz S. pochodził z Pełczyc w woj. zachodniopomorskim. Tu miał zarejestrowaną firmą ogólnobudowlaną. W ubiegłym tygodniu odbył się jego pogrzeb.
Mężczyzna jeździł do Niemiec do pracy regularnie, aby utrzymać rodzinę. Teraz na Sylt przyjechał pod koniec lutego. Wynajmował pokój w mieście Tinnum. Ponoć ostatni raz był widziany dwa dni przed ujawnieniem zbrodni.
Zamordowany Polak pozostawił w kraju żonę i dwoje dzieci – synka (4 l.) oraz córeczkę (9 l.).
Hamburger Abendblatt zamieścił artykuł opatrzony zdjęciem, przedstawiającym rodzinę i znajomych, którzy przyjechali na miejsce zbrodni, aby upamiętnić śmierć Grzegorza. Bliscy sami próbują zrozumieć i znaleźć odpowiedź, dlaczego doszło do tak strasznej tragedii.
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: