Wypad na ryby z kolegami skończył się wielką tragedią Wólce Turebskiej pod Stalową Wolą. 27-letni Rafał wpadł do Sanu i utonął. Okazało się, że nie był to zwykły wypadek. Za śmierć młodzieńca odpowiada jego serdeczny przyjaciel, który właśnie usłyszał za to wyrok.
Do tej tragedii doszło 19 lipca 2022 r. Rafał na ryby pojechał z dwoma kolegami – braćmi (teraz 29 i 25 lat). Około godz. 21 krewniacy wzywali pomoc, bo 27-latek wpadł do rzeki i zniknął pod powierzchnią.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Trudna akcja poszukiwawcza
Do akcji skierowano liczne siły straży pożarnej. Użyto drona, sonaru. Około godz. 2 w nocy na dnie rzeki, w trudno dostępnym miejscu, zlokalizowano ofiarę i wydobyto ją na powierzchnię. Niestety, szans na ratunek nie było.
Na początku niejasne były okoliczności tragedii. Dopiero w trakcie śledztwa wyszło na jaw, że to nie był zwykły wypadek. Mężczyźni spożywali tego wieczoru alkohol. Eryk był bardzo pijany i usnął na sprzęcie wędkarskim. Rafał zaczął go budzić, co zdenerwowało Eryka. – Skoczyli sobie do gardeł – relacjonował potem w sądzie drugi z braci.
Ostatnie słowa przed śmiercią
W trakcie szarpaniny Rafał został zepchnięty do wody. Ostatnie jego słowa to: “Nie umiem pływać”.
Eryk D. odpowiadał przed sądem w Stalowej Woli za nieumyślne spowodowanie śmierci. Przyznał się, wyraził skruchę, nie chciał nawet adwokata. Chciał dla siebie 2,5 roku więzienia – połowę z maksymalnej kary, jaka grozi za to przestępstwo. Sąd zgodził się z tym i zatwierdził właśnie taką karę.
Śmierć Rafała była dla rodziny wielką tragedią. Zmarły mężczyzna od niedawna był ojcem. Osierocił synka, który miał wtedy dwa miesiące. Zginął 5 dni przed zaplanowanymi chrzcinami dziecka.
Zobacz też:
Straszna tragedia w Humniskach. Seniorka wjechała w dzieci. Nie żyje 11-latek
Tragiczny wypadek na boisku. Kacper miał tylko 18 lat
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: