To miała być walka o wysokie miejsca i początek nowego sezonu. Była pasja, była adrenalina, była nadzieja. Ale w jednej chwili wszystko runęło. Samochód, w który włożyli serce i oszczędności, doszczętnie spłonął podczas pierwszej rundy Rajdowych Mistrzostw Podkarpacia. Załoga Fafik Rally Team cudem uniknęła tragedii. Teraz ich przyszłość stoi pod znakiem zapytania.
Działo się to podczas 4. Rajdu Ziemi Sanockiej. Po bardzo obiecującym pierwszym dniu, w którym chłopaki z Fafik Rally Team – Łańcuckiego Klubu Motorowego – pokazali się z naprawdę mocnej strony, przyszła niedziela. I pierwszy odcinek specjalny, który okazał się… ostatnim.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Na jednym z progów zwalniających ścięło się mocowanie amortyzatora. Auto stało się nie do opanowania. – Od tego momentu byli już tylko pasażerami we własnym aucie – mówią świadkowie.
Clio Sport 2 z impetem uderzyło w przęsło bramy. Auto przewróciło się na bok. Zbiornik paliwa rozszczelnił się. Wszystko błyskawicznie stanęło w płomieniach.
Cudem przeżyli
– To cud, że chłopakom nic się nie stało. Zdołali wydostać się z auta w ostatniej chwili – mówi Krzysztof Klimek, który zorganizował zbiórkę dla załogi.
Ale auto spłonęło doszczętnie. Nie da się uratować praktycznie nic. A bez samochodu – nie ma mowy o dalszych startach. Dlatego rajdowa społeczność rusza z pomocą.
Zrzutka trwa, każdy może dołożyć cegiełkę. Nawet symboliczna kwota może pomóc odbudować marzenia.
Pomóżmy – to świetni ludzie i prawdziwa ekipa
– Wiem, że oni sami nigdy nie założyliby tej zbiórki. Dlatego robimy to za nich. Bo wiemy, jak bardzo kochają rajdy. I jak wiele im to daje – dodaje Klimek.
Dla darczyńców – szczególnie firm – przewidziano miejsce na naklejki w odbudowanym samochodzie. To nie tylko pomoc, to też znak jedności rajdowej rodziny.
Link do zrzutki: kliknij tutaj, aby pomóc.
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: