W Podkarpackiem robi się niebezpiecznie. Jeden niedźwiedź pogryzł człowieka w lesie, inny… galopował środkiem wsi, tuż przed samochodem. Takie sceny to już nie opowieści myśliwych, ale realna codzienność mieszkańców.
Do groźnego ataku doszło w Tarnawie Górnej (pow. sanocki). Pogotowie zostało wezwane do mężczyzny, którego zaatakowała niedźwiedzica z dwoma młodymi. Ratownicy przetransportowali go pilnie do szpitala. Ranny miał liczne obrażenia – został pogryziony i poturbowany. Jego życiu na szczęście nie zagraża niebezpieczeństwo.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Kilkadziesiąt kilometrów dalej – w powiecie brzozowskim – inny niedźwiedź wpadł na drogę wojewódzką i przez kilkanaście sekund pędził przed maską auta. Kierowca zdążył wszystko nagrać. Sceny z 1 kwietnia wyglądają jak z filmu przyrodniczego, ale działy się naprawdę – na trasie między Jabłonką a Grabówką. Autentyczność nagrania potwierdził starosta brzozowski Jacek Adamski. – To nie żart. Miś był całkiem spory, ważył pewnie 160–180 kg – podkreśla.
Leśnicy tłumaczą, że niedźwiedzie właśnie się budzą z zimowego snu. Są głodne, rozdrażnione i bardzo niebezpieczne – zwłaszcza samice z młodymi. Apelują, by nie zostawiać resztek jedzenia w lasach i nie zbliżać się do zwierząt. A mieszkańcy? Coraz częściej łapią się na tym, że zanim wejdą do lasu… rozglądają się dwa razy.
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: