W łańcuckim parku zadomowił się bóbr. To zły adres dla gryzonia i duże zmartwienie dla pracowników pałacowego muzeum. W niebezpieczeństwie znalazły się wiekowe drzewa. Wydano nakaz eksmisji.
Historia rozpoczęła się niespodziewanie, kiedy bóbr pojawił się w stawie parku. Zaskakujące jest to, że nikt nie wie, jak się tu przemknął. Zwierzak był sam, ale nie można było wykluczyć, że będzie chciał sprowadzić żonę i swoich krewniaków. W niebezpieczeństwie znalazły się okoliczne drzewa. Jak wiadomo, bobry ciągle coś majstrują. Budują tamy, a także żeremie, stanowiące ich gniazdo. Swoimi siekaczami potrafią przegryźć nawet metrowy pień.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Dookoła rosną buki, wierzby, klony i lipy. Wiele z nich posadzono jeszcze za czasów ordynatów łańcuckiego zamku. Są tak samo cenne jak słynna rezydencja Lubomirskich i Potockich.
Pojawiła się pilna potrzeba, aby jakoś wykurzyć futrzanego drwala. A nie jest to takie proste. Bobry są pod ochroną. Potrzeba specjalnych zgód na eksmisję.
Muzeum załatwiło formalności i znalazło specjalistów, którzy podjęli się eksmisji zwierzaka. Użyto specjalnie szkolonego psa, który wskazał jedną z nor gryzonia. Zastawiono pułapkę i bóbr dał się złapać.
Teraz nieproszony gość ma już nowy dom. Zgodziło się go przyjąć Nadleśnictwo Leżajsk.
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: