To był czwartek, 16 czerwca 1944 r. 7.30 rano. Pociąg ruszył ze stacji w Bełżcu i po 10 minutach maszynista, Ukrainiec będący w zmowie z oprawcami, zatrzymał skład w środku lasu. Uzbrojeni upowcy kazali pokazać dokumenty. Polaków wysadzono i kazano przejść na prawą stronę. Mężczyzn rozstrzelano, kobiety i dzieci mordowano strzałami, nożami. Obcinano dłonie, rozbijano czaszki, kobietę w ciąży przybito bagnetem do ziemi.
Cecylia Wolańczyk, kobieta z Narola, była niskiego wzrostu – upadł na nią zastrzelony krwawiący mężczyzna, czym ją uratował. Była jedną z nielicznych ocalałych.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Od razu zginęło 49 osób, a 20 od ran. Zdjęcia wykonane tuż po zbrodni są przerażająca. Wielokrotnie ilustrowały temat rzezi wołyńskiej.
Dziś to miejsce wygląda niemal tak samo jak 80 lat temu. Prowadzi do niego polna, zarośnięta droga. Stoi kopiec, krzyż i pomnik. Mimo panującej wokół ciszy, odczuwa się tu niepokój, przygnębienie i wielki smutek.
16 czerwca 2024 r. odbyły się uroczystości związane z 80. rocznicą zbrodni UPA na polskich pasażerach pociągu relacji Bełżec – Lwów. W miejscu tragedii i na cmentarzu w Bełżcu została uczczona pamięć ofiar. Zostały złożone wieńce i zapalone znicze. – Módlmy się za ofiary, ale módlmy się także o pokój. Aby nigdy więcej taka tragedia się nie wydarzyła – mówił ksiądz.
Podczas obchodów odbył się także panel dyskusyjny poświęcony relacjom polsko-ukraińskim podczas II wojny światowej, w którym brał udział dr Tomasz Bereza z Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie.
Zbrodnie ukraińskich nacjonalistów działy się nie tylko na Wołyniu, ale także na Podkarpaciu i to jeszcze wiele miesięcy po wojnie: Cisna, Wielkie Oczy, Wiązownica, Borownica, trzykrotnie napadana przez bandy UPA Bircza i wiele innych miejscowości. Wszędzie tam dochodziło do bestialskich masakr. Mordowano całe rodziny, tylko dlatego, że byli Polakami…

💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: