6.1 C
Rzeszów
czwartek, 22 lutego, 2024

Szokująca zbrodnia w Sołonce pod Rzeszowem. Zginęła 39-latka. Zabił ją mąż

REKLAMA

Mieszkańcy są zszokowani przerażającą zbrodnią, do której doszło w Sołonce pod Rzeszowem. Blisko swojego rodzinnego domu zginęła 39-letnia Marta J. O zbrodnię podejrzany jest mąż kobiety Grzegorz J. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa i przyznał się do winy.

Z naszych ustaleń wynika, że małżeństwo Marty i Grzegorza od dawna przeżywało kryzys. Rodzina mieszkała w Straszydlu, ale kobieta kilka tygodni wcześniej wyprowadziła się do rodzinnej Sołonki z 12-letnim synem. Zamieszkali razem z matką Marty i jej bratem.

miejsce zbrodni
Miejsce zbrodni. W tym miejscu sprawca zaatakował kobietę, potem jej ciało przeciągnął w krzaki | Fot. inres24.pl

Do zbrodni doszło w nocy z piątku na sobotę. Kobieta pracowała na trzy zmiany w zakładzie w Rzeszowie. Tylko ona utrzymywała rodzinę. Jej mąż nie pracował. Po wyprowadzce żony, odebrał jej samochód. 39-latka, aby wrócić do domu, musiała prosić kolegów z pracy o pomoc.

Tak też było feralnego wieczoru. Martę do domu podwiózł kolega. Zostawił przy drodze. Ostatnie metry po polnej drodze do domu na pustkowiu kobieta pokonywała sama. Wtedy została zaskoczona przez napastnika.

– Jak ustalono pokrzywdzona została uderzona w tył głowy  tępokrawędzistym  przedmiotem. Następnie sprawca zadał jej co najmniej 4 uderzenia narzędziem ostrym tnącym, kończystym typu nóż, w okolicę klatki piersiowej, powodując w ten sposób u  Marty J. obrażenia w postaci ran kłutych, drążących, skutkujących jej zgonem – informuje Arkadiusz Jarosz, zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie.

Jeszcze w niedzielę na drodze widać było kałużę krwi. Zatem prawdopodobnie tu zostały zadane pierwsze ciosy. Morderca przeciągnął ciało w zarośla i porzucił w wysokiej trawie.

Dopiero w sobotę 20 sierpnia przed południem w okolicy zaroiło się od policjantów. Mundurowi użyli psa, który doprowadził ich do miejsca znalezienia ciała. Wcześniej zaginięcie Marty zgłosiła rodzina.

Mieszkańcy początkowo byli przekonani, że ranny został także 12-letni syn małżeństwa. Widzieli lądujący śmigłowiec ratowniczy, który został rutynowo wezwany, kiedy znaleziono zaginioną kobietę. O rannym chłopcu napisał też lokalny portal. Ale ta informacja była oparta na nieprawdziwej plotce. Chłopcu nic się nie stało. Nie był świadkiem zdarzenia. Jest bezpieczny u swojej ciotki w Rzeszowie.

Podejrzewany o zbrodnię 40-letni Grzegorz J. zostawił list pożegnalny i wymknął się z domu. Został zatrzymany przez policję. Nic mu się nie stało.

W niedzielę – 21 sierpnia mężczyzna został przesłuchany w Prokuraturze Rejonowej w Rzeszowie. Usłyszał zarzut zabójstwa. Przyznał się do winy, ale niewiele miał do powiedzenia. Zasłaniał się niepamięcią.

Za zbrodnię grozi mu dożywocie. Mężczyzna w trakcie śledztwa będzie poddany rutynowej obserwacji psychiatrycznej.

W poniedziałek Grzegorz J. został aresztowany. Będzie przebywał w areszcie w warunkach szpitalnych. Jest bowiem obawa, że będzie chciał targnąć się na życie.

Co wykazała sekcja zwłok?

23 sierpnia prokuratura otrzymała wstępne wyniki sekcji zwłok. Wynika z nich, że przyczyną śmierci kobiety były obrażenia zadane ostrym narzędziem w klatkę piersiową. – Biegli stwierdzili wielokrotne przecięcie miąższu płuc oraz tętnicy płucnej – poinformował dziennikarzy Tomasz Kozak, szef Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie. 

Szczegółowe wyniki badań mają określić dokładną liczbę ciosów oraz rodzaj narzędzia, którym spowodowano obrażenia. Na razie prokuratura precyzyjnie nie określa czym dokładnie posłużył się sprawca: czy była to siekiera, czy nóż.

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA
Start
Nowe
7dni
Szukaj