11.2 C
Rzeszów
czwartek, 29 lutego, 2024

Wracała z dyskoteki i padła ofiarą zboczeńca. Po wielu latach zapadł wyrok

REKLAMA

Dramat młodej kobiety kilka lat temu zszokował całą Dębicę. Teraz nastąpił sądowy finał sprawy. Oskarżony o brutalną napaść i gwałt 37-latek usłyszał wyrok.

Młoda kobieta doświadczyła koszmaru jak z horroru. Wszystko działo się w nocy z 14 na 15 czerwca 2014 r. Dwudziestokilkulatka bawiła się wtedy na dyskotece przy ul. Fabrycznej. Była z mężem, ale para pokłóciła się i dębiczanka postanowiła sama wracać do domu. Szła ulicą Kwiatkowskiego. To przyfabryczne tereny, w pobliżu nie ma domów, są natomiast gęste zarośla.

Nagle z mroku wyłonił się mężczyzna. Napadł na ofiarę i zaciągnął ją w krzaki. Przetrzymywał ją blisko 5 godzin, bijąc i gwałcąc. Gehennę kobiety przegrał dopiero około godz. 9 mąż, który zaczął wszędzie jej szukać. Najpierw usłyszał odgłosy, a potem zobaczył posiniaczoną żonę, a obok niej jej kata, na którego od razu rzucił się z pięściami. Oprawca uciekł na bosaka, nie zdążył nawet zabrać butów. Zostawił na miejscu też torbę i śpiwór. Zabrał natomiast ofierze komórkę i 100 zł.

Przełom nastąpił w Austrii

Bestialskim napadem zajęła się policja. Ustalono DNA oprawcy i umieszczono w bazie danych. Mijały lata i wydawało się, że śledztwo utknęło w martwym punkcie na dobre. Ale na początku 2022 r. pojawił się sygnał w Austrii. Na kradzieży w tym kraju wpadł Polak – 37-letni Krzysztof C. Austriackie służby sprawdziły jego odciski i profil DNA w komputerowych bazach. Wtedy okazało się, że profil mężczyzny zgadza się ze śladami zostawionymi przez gwałciciela.

Zatrzymany mieszkaniec gminy Pilzno, został deportowany do Polski. W kraju powtórzone badania DNA potwierdziły, że nie ma żadnej pomyłki i dowód ze śladu jest niepodważalny.

Prokuratura oskarżyła 37-latka o gwałt ze szczególnym okrucieństwem,
rozbój, spowodowania obrażeń ciała, pozbawienie ofiary wolności. W śledztwie mężczyzna nie przyznał się do winy. Czy zrobił to przed sądem? Tego nie wiadomo, bo sprawa toczyła się z wyłączeniem jawności.

Niedawno zapadł nieprawomocny wyrok. Mężczyzna został skazany na 10 lat więzienia. Musi też zapłacić swojej ofierze 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA
Start
Nowe
7dni
Szukaj