9.3 C
Rzeszów
środa, 21 lutego, 2024

Sprawca tragedii w Jamnicy trafił do szpitalnego aresztu. Jego mecenas złożył zażalenie

REKLAMA

Grzegorz G. (37 l.) – sprawca tragicznego wypadku w Jamnicy, w którym zginęło małżeństwo, opuścił szpital w Stalowej Woli. Został przeniesiony do więziennego szpitala w areszcie w Krakowie. Mężczyzna nie przyznał się do winy i chce wracać do zdrowia na wolności. Jego mecenas domaga się przed sądem uchylenia aresztu.

Do tragedii doszło 3 lipca. Grzegorz G. pędził audi S7. Brawurowo wyprzedzał – na zakręcie, na podwójnej ciągłe, w deszczu. Do tego był pijany – miał ponad 1,5 promila alkoholu. Prokuratura podaje, że jechał z prędkością około 120 km/h. Doprowadził do czołowego zderzenia z audi a4. Podróżowało nim małżeństwo z 2,5-letnim synkiem, z którym jechało do szpitala. Małżeństwo zginęło na miejscu, dziecko cudem przeżyło.

Małżeństwo osierociło w sumie trzech synów w wieku 2,5, 9 i 10 lat. Chłopcy trafili pod opiekę wujka, który stał się ich opiekunem prawnym.

Sprawca po wypadku trafił do szpitala w Stalowej Woli, gdzie przeszedł operację. Sąd zdecydował o jego aresztowaniu, ale przez trzy tygodnie mężczyzna przebywał na oddziale, gdzie całą dobę był pilnowany przez policjantów. Teraz jego stan na tyle się poprawił, że 20 lipca można było go przenieść do szpitalnego aresztu w Krakowie.

Mecenas 37-latka złożył zażalenie na areszt, wnosząc o jego uchylenie. Wniosek będzie rozpatrzony przez Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu 22 lipca.

Wypadek w Jamnicy wstrząsnął całą Polską. Rząd pracuje nad zaostrzeniem kar i m.in. wprowadzeniem obowiązku płacenia alimentów rodzinom ofiar przez pijanych sprawców drogowych tragedii. Wszelkie nowe surowsze przepisy nie będą jednak dotyczyć 37-latka. Prawo nie działa bowiem wstecz.

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA
Start
Nowe
7dni
Szukaj