9.3 C
Rzeszów
środa, 21 lutego, 2024

Drugi wypadek autokaru w tym samym miejscu. Kierowca usłyszał zarzuty, przeprowadzono inspekcję drogi

REKLAMA

To już drugi wypadek autokaru w tym samym miejscu. W niedzielę około godz. 23 na autostradzie A4 przy parkingu MOP Kaszyce pod Jarosławiem rozbił się ukraiński autokar. 1 osoba zginęła, a 5 zostało ranny. Prokuratura postawiła kierowcy zarzuty. Szofer prawdopodobnie chciał skręcić na parking. Manewr ten wykonywał z nadmierną prędkością.

Autobus był kursowy i jechał z Wrocławia do miejscowości Czerniowce na Ukrainie. Około godz. 23 pojazd nagle przebił bariery i zjechał do rowu, uderzając w skarpę.

Śledczy odczytali prędkość z tachografu. Wynosiła około 100 km/h. Tymczasem na skręcie na parking powinna być zredukowana do 40 km/h. We wtorek prokuratura przedstawiła 23-letniemu kierowcy zarzuty nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Twierdził, że był zły stan techniczny autokaru. To będzie weryfikowane.

Autokarem podróżowało 10 osób, w tym 2 kierowców. 1 osoba zginęła na miejscu (to zmiennik kierowcy, w wieku około 50 lat), 5 osób zostało rannych. 4 osobom nic poważnego się nie stało i nie wymagały hospitalizacji – trafiły do bursy szkolnej w Jarosławiu, skąd potem mogli pojechać w dalszą drogę.

Na miejscu pracowało 19 zastępów straży, 10 karetek pogotowia. Jak relacjonują ratownicy ambulansy dojechały po 10 minutach od zgłoszenia. Ale na miejscu pierwsi ruszyli na ratunek funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej, którzy byli świadkami zdarzenia.

Ratownicy zajęli się opatrywaniem rannych i szybkim transportem do szpitali w Przemyślu (3 osoby), Przeworsku (1 osoba) i Lubaczowie (1 osoba). – Wśród obrażeń były urazy głowy, kończyn, jamy brzusznej – relacjonują pracownicy pogotowia.

Akcja ratunkowa zakończyła się o godz. 1 w nocy.

Kierowca autokaru był trzeźwy. Doznał wstrząśnienia mózgu oraz urazu kciuka. Jego stan na tyle był dobry, że można było go przesłuchać i przedstawić zarzuty.

To już drugi wypadek w tym samym miejscu. 5 marca także rozbił się ukraińskie autokar, którym podróżowało 57 osób. Wtedy zginęło 5 pasażerów, a ponad 30 zostało rannych.

W sprawie pierwszego zdarzenia 48-letni kierowca także usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Stwierdził, że zdarzenia nie pamięta i odmówił składania wyjaśnień. – Czekamy na opinie biegłych – mówi prokuratur Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Dodaje, że śledczy sprawdzą rozwiązania techniczne drogi, czy mogą mieć związek z wypadkami.

23 marca wizję lokalną przeprowadzili specjaliści z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Nie stwierdzili uchybień w oznakowaniu, czy w stanie nawierzchni. – Inżynieria ruchu drogowego nie miała wpływu na zaistnienie zdarzenia. Miejsce jest oświetlone, z dobrą widocznością – informuje GDDKiA. Niezależnie od tego, w Oddziale GDDKiA w Rzeszowie zostanie powołany zespół, który przy udziale policji dokona analizy bezpieczeństwa ruchu w okolicach MOP-u Kaszyce.

Tuż po wypadku drogowcy zapowiedzieli, że pojawi się dodatkowe oznakowanie, ostrzegające kierowców przed wypadkami na tym fragmencie A4.

Katastrofa autokaru uratowała jej życie

Katastrofa autokaru na A4. Zginęło 5 osób, wielu rannych

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA
Start
Nowe
7dni
Szukaj