Jakby wojennego dramatu było mało, to jeszcze spotkało ją i jej synka nieszczęście na drodze. Ukrainka straciła panowanie nad kierownicą i pod Ropczycami na A4 rozbiła swoje auto. Na szczęście matce oraz jej synkowi nic się nie stało. Pomocną dłoń wyciągnęli do poszkodowanych policjanci oraz mężczyzna, który widział całe zdarzenie.
W piątek – 25 marca po godz. 8 doszło do drogowej kraksy na A4 pod Ropczycami. Rozbił się chevrolet na ukraińskich numerach. Kierująca autem kobieta nagle straciła panowanie nad pojazdem i uderzyła w ochronne bariery. Na szczęście jej oraz 7-letniemu synkowi nic się nie stało.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Samochód nie nadawał się do dalszej jazdy. Policjanci zaopiekowali się poszkodowaną, która z dzieckiem uciekała ze Lwowa. Miała zamiar dotrzeć do Zabrza, bo tam znalazła bezpieczne schronienie. Świadkiem zdarzenia był mieszkaniec Stalowej Woli. To on pierwszy udzielił pomocy uchodźcom, ale też postanowił zmienić swoje plany i własnym autem zawieść kobietę i dziecko do Zabrza.
Zanim wyruszyli w drogę Ukrainka razem z synkiem musieli poczekać na zaskoczenie formalności związanych z kolizją. Dużą empatią wykazali się policjanci.
– Wiadomo, że każde zdarzenie drogowe jest dla jego uczestników stresujące. Zadbaliśmy o to, by jak najbardziej zminimalizować te przykre odczucia. Pani z synkiem trafili do naszej komendy, gdzie otoczyliśmy ich opieką. Mogli napić się herbaty, dowiedzieć się o toku dalszego postępowania z uszkodzonym pojazdem – mówi młodszy aspirant Wojciech Tobiasz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Ropczycach.
Kiedy formalności się zakończyły matka i jej synek ruszyli w dalszą podróż. Do celu dowiózł ich bezpiecznie i zupełnie bezinteresownie mieszkaniec Stalowej Woli.
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: