25 C
Rzeszów
środa, 17 lipca, 2024

Śmierć Justyny w Dębicy. Mieszkańcy wyszli w proteście na ulicę

REKLAMA

Mamy żal, bo czujemy, że nie zrobiono wszystkiego, aby ratować młodego życia – mówią mieszkańcy zebrani na proteście w Dębicy. Poruszyła ich śmierć 31-letniej Justyny, która trafiła na SOR, a po kilku godzinach zmarła w drodze do szpitala w Rzeszowie. – Dlaczego z jej przewiezieniem zwlekano tak długo? – pyta zrozpaczona rodzina kobiety.

Justyna była żoną Krzysztofa (37 l.) i mamą dwóch synków: Kubusia (12 l.) i Jasia (7 l.). Nie pracowała, zajmowała się domem i wychowaniem dzieci.

24 stycznia około godz. 16 wezwała karetkę. Skarżyła się na ból w piersiach, miała zawroty głowy i zaburzenia widzenia. Mąż musiał ją sam sprowadzić po schodach z czwartego piętra do karetki.

Co działo się na SOR?
zmarla justyna
Justyna była młodą mamą. Miała 31 lat | Fot. -/-

Kobieta trafiła na SOR. Do męża pisała tylko esemesy. Czuła się coraz słabiej. Jej ciśnienie dramatycznie słabło. Kiedy mąż o godz. 23 przywiózł jej rzeczy kobieta była jeszcze na miejscu. Wtedy było już jasne, że ma tętniaka i wymagana jest pilna operacja, którą można przeprowadzić tylko w Rzeszowie.

Według rodziny i osób, które znają sprawę i przyszły demonstrować – karetka z pacjentką wyruszyła do szpitala w Rzeszowie około północy. W drodze konieczna była reanimacja. Doszło do zawału i zatrzymania akcji serca. Działania reanimacyjne kontynuowano w pobliskim szpitalu w Sędziszowie Małopolskim, gdzie ostatecznie stwierdzono zgon 31-latki.

Rodzina ma żal, że Justyna – mimo poważnego stanu – przez siedem godzin była na SOR w Dębicy, zamiast szybko przetransportować ją do Rzeszowa. – Przecież za ciężkie miliony jest zrobione lądowisko. Dlaczego nie ściągnięto śmigłowca? – pytają rozgoryczeni mieszkańcy.

Sprawą śmierci pacjentki zajmuje się prokuratura. Rzecznik Praw Pacjentka także postanowił wszcząć postępowanie wyjaśniające.

Mieszkańcy podczas protestu wyrazili swój niepokój sytuacją panującą na SOR. – Każdy z nas może znaleźć się w takiej sytuacji i będzie potrzebował pilnej pomocy. To zdarzenie napawa nas obawą, czy możemy liczyć na właściwą, szybką i skuteczną pomoc – stwierdzają zaniepokojeni ludzie.

Oświadczenie szpitala

Szpital w Dębicy dotychczas milczał w sprawie zdarzenia. 13 lutego zamieścił oświadczenie, które w pełnej treści dostępne jest TUTAJ. Dyrekcja placówki współczuje tragedii rodzinie i zaznacza, że powołano specjalny zespół do „ustalenia, czy sposób udzielania świadczeń zdrowotnych był zgodny z zasadami sztuki lekarskiej oraz obowiązującymi procedurami medycznymi”. Oto, co czytamy w komunikacie:

– „Nie mogąc ujawnić szczegółów związanych ze stanem zdrowia pacjentki, możemy jedynie wskazać, że z ustaleń zespołu wynika, iż pacjentka została przyjęta do SOR z zachowaniem procedur postępowania i przez cały czas pobytu w oddziale miała wykonywane badania diagnostyczne oraz była leczona adekwatnie do zgłaszanych przez chorą dolegliwości. Po postawieniu ostatecznej diagnozy i konsultacji kardiochirurgicznej niezwłocznie zorganizowano transport do kliniki kardiochirurgicznej w Rzeszowie. Zaprzecza to wersji przedstawianej w mediach, że pacjentka leżała w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, nikt się nią nie interesował i nic się nie działo” – napisano w oświadczeniu.

Pomoc dla rodziny

Śmierć Justyny to przede wszystkim dramat dla jej męża i synków. Pan Krzysztof stara się jak może podołać obowiązkom, które dotychczas rozłożone były na oboje rodziców. To trudny czas. Przyjaciele postanowili wspomóc rodzinę nie tylko radą i dobrym słowem. W internecie założono zbiórkę, która dostępna jest TUTAJ.

Inres24 w Google News

Obserwuj i bądź na bieżąco

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA

Fancyelements

Welcome to the future of building with WordPress. The elegant description could be the support for your call to action or just an attention-catching anchor. Whatever your plan is, our theme makes it simple to combine, rearrange and customize elements as you desire.

Start
Nowe
7dni
Szukaj