4.3 C
Rzeszów
środa, 21 lutego, 2024

Seryjny gwałciciel zabił w więzieniu psycholog. Teraz stanął przed sądem

REKLAMA

Na sali rozpraw robi wrażenie wycofanego i mało ogarniętego. Nie rozumie prostych pytań. Czy to mogło wszystkich zmylić, kiedy przebywał za kratami pod zarzutem serii gwałtów dokonanych w Rzeszowie? Nie miał wtedy statusu niebezpiecznego. Gdy poszedł na spotkanie z więzienną psycholog, zamienił się w bestię. Kobieta z rosłym osiłkiem nie miała szans. A on robił wszystko, aby zabić.

Sprawca użył pięści i nożyczek. Odebrał życie Bogumile B.-P. (†39), która już nigdy nie wróciła z pracy, którą wykonywała od 12 lat. Zostawiła męża i osierociła dwóch nastoletnich synów.

Ten dramat rozegrał się 22 lutego 2022 r. w więzieniu na Załężu w Rzeszowie. Artur R. (38 l.) przebywał za kratami od dwóch lat. Był aresztowany za serię gwałtów, za które został już skazany na 20 lat więzienia.

Rutynowa konsultacja

Feralnego dnia odbywał rutynową konsultację psychologiczną. Kiedy wszedł na spotkanie do małej salki, zamknął od środka drzwi i katował bezbronną kobietę. Z rosłym osiłkiem zaatakowana major (awansowana pośmiertnie) nie miała szans. Sprawca powalił ją silnymi ciosami pięścią, a potem użył biurowych nożyczek. Zadał ofierze 8 ran. Większość w szyję.

Zanim bandzior został obezwładniony, ofiara straciła bardzo dużo krwi. W krytycznym stanie trafiła do szpitala, jej życia nie udało się uratować.

Proces przed sądem

9 listopada Artur R. stanął przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie. Odpowiada za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i motywów zasługujących na szczególne potępienie. Prócz tego sądzony jest także za kolejny gwałt na kobiecie poznanej przez internet. Ofiara ujawniła się później, w czasie trwającego już śledztwa.

Mężczyzna na salę rozpraw został doprowadzony w czerwonym kombinezonie, jaki noszą niebezpieczni więźniowie. Miał na rękach o nogach kajdanki spięte ze sobą łańcuchem. Pilnowało go trzech policjantów.

Dozorca, po gimnazjum

Artur R. pochodzi z Kolbuszowej. Zanim został aresztowany pracował jako dozorca w zakładzie pracy chronionej pod Rzeszowem. Skończy tylko gimnazjum. W sądzie jego twarz nie zdradzała emocji. Robił wrażenie wycofanego i nie rozumiał prostych pytań zadawanych przez sędziego. Ale pytany o to, czy przyznaje się do zarzutów. Odpowiedział zdecydowanie: „Nie, absolutnie”.

Oskarżony zgodził się na składanie wyjaśnień, ale ta część procesu została utajniona.

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA
Start
Nowe
7dni
Szukaj