Matka razem 12-letnią córką w pidżamach siedziały na parapecie i z okna na pierwszym piętrze wzywały pomocy. Były przerażone – wokół szalały płomienie. Na szczęście strażacy zdążyli na czas i uratowali poszkodowane. Pożar wkrótce ugaszono, ale to nie koniec dramatu. Rodzina z Dobieszyna straciła cały dorobek życia. Jest apel o pomoc.
Pożar wybuchł w środku nocy z 12 na 13 października. W domu przebywały trzy osoby. Na dole spała 71-letnia seniorka, a na piętrze 33-latka i jej 12-letnia córeczka. Dym i płomienie odcięły im drogę ucieczki. – Ratunku! – krzyczały, błagając pomocy. Żółto-pomarańczowe języki ognia coraz bardziej wzmagały się i bezlitośnie trawiły wszystko, co sobą dotknęły.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Kobieta i dziewczynka wzywały pomocy. Bały się skakać z wysokiego pięta na beton. Miały coraz większy problem, aby nabrać powietrza. Wszystko wypełniał duszący dym. Były całe nim okopcone.
Na szczęście szybko pojawili się strażacy.
– Podstawiliśmy drabinę. Sprowadziliśmy dziewczynkę, a zaraz potem jej mamę. Seniorka sama zdołała się ewakuować – opowiada dziennikarzom Agata Sitar z OSP Dobieszyn.
Poszkodowana rodzina doznała lekkich obrażeń. Skarżyła się na nudności, spowodowane dymem i oparami. Cała trójka trafiła do szpitala.
Kiedy przyjechali strażacy, ogniem ogarnięte było piętro drewnianego domu. Ratownicy pomogli wydostać się na zewnątrz nie tyko domownikom, ale także uratowali psa i kota. Natychmiast przystąpili do gaszenia ognia.
Pożar udało się wkrótce ugasić, ale spaleniu uległo wnętrze domu. Straty są ogromne. To co nie zniszczył ogień, zalała woda, użyta w trakcie akcji gaśniczej. Rodzina straciła cały dorobek życia.
Urząd Gminy Jedlicze organizuje pomoc pogorzelcom. Uruchomił specjalne konto, na które można wpłacać datki.
Pani kierownik zapewniła o wsparciu ze strony GOPS i Urzędu Gminy:
– Jesteśmy przerażeni tym, co tutaj zobaczyliśmy. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że nikt w tym pożarze nie zginął, w czym ogromna zasługa służb ratunkowych, bo pamiętajmy, że mieszkańcy w momencie rozprzestrzeniania się ognia i dymu spali, nie byli świadomi tego co się dzieje. Na ten moment już wiemy, że najstarsza z kobiet trafi pod opiekę swojego syna natomiast w szpitalu przebywają dziewczynka i jej matka. Zatem dalsze decyzje w tej sprawie podejmiemy po tym, jak opuszczą szpital.
Wszystkie potrzebne informacje, numer konta i kontakt dla tych, którzy chcą pomóc dostępny jest pod tym LINKiEM STRONY URZĘDU GMINY.
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: