11.2 C
Rzeszów
czwartek, 29 lutego, 2024

Jedyny taki pomnik. Ławeczka matki bł. ks. Jerzego Popiełuszki w mieleckiej parafii

REKLAMA

Była prostą kobietą. Ale jakże niezwykłą. Wychowała błogosławionego męczennika – ks. Jerzego Popiełuszkę (†37 l.). Po jego tragicznej śmierci stała się symbolem wszystkich cierpiących matek, skrzywdzonych przez komunistyczny totalitaryzm. Dbała o pamięć syna i była kontynuatorką jego dzieł, jak choćby pielgrzymek Ludzi Pracy. Teraz matka księdza Jerzego także doczekała się niezwykłego wspomnienia i pamiątki. W kościele w Mielcu poświęcono i odsłonięto pierwszy w Polsce pomnik Marianny Popiełuszki (†103 l.).

Pomnik to ławeczka z wyrzeźbioną postacią Marianny w chustce i z laseczką. Właśnie taką zapamiętał ją cały świat, kiedy 3 listopada 1984 r. ukazały się zdjęcia z pogrzebu jej syna. Duszę matki przeszywał miecz, a wyrazem tego były ból i rozpacz, które malowały się na jej twarz. Miliony Polaków wspólnie z nią przeżywało wtedy tę narodową tragedię.

Marianna Popiełuszko mieszkała we wsi Okopy (Podlaskie), miała pięcioro dzieci. Przeżyła 103 lata. Doświadczyła wielu trosk i cierpienia. Zabójstwo syna było tylko jedną z bolesnych chwil. Pochowała też męża, wnuka, zięcia i synową. Wszystkich zadziwiało z jak wielkim spokojem i pokorą znosiła te trudne sytuacje. Nigdy nie traciła wiary. Zawsze pokładała ufność w Bogu. „Ciepła, serdeczna i święta” – wspominał ją w 2013 r., w dniu jej śmierci, Józef Mozolewski z podlaskiej Solidarności.

Kilka dni przed beatyfikacją syna, która odbyła się 6 czerwca 2010 r. w Warszawie powiedziała dziennikarzom, że aby wychować świętego, należy „kochać Boga i ludzi, kochać sercem i czynami”. Podkreślała, że zawsze trzeba się cieszyć.

Tuż przed śmiercią udzieliła ostatniego wywiadu dla watykańskiej gazety „L’Osservatore Romano”. Opowiedziała o swoim ostatnim spotkaniu z synem. – Było to we wrześniu 1984 r. Przyjechał do domu bez zapowiedzi. Nie mówił o sobie, ale wiedziałam, że go śledzono: nawet z okien naszego domu widać było auta z agentami. Ale on był odważny, pomimo że fizycznie słaby – powiedziała.

Dodała też: „zostawił mi do zacerowania swoją sutannę, mówiąc: 'zabiorę ją następnym razem. Jeżeli nie, to będziesz miała po mnie pamiątkę’. A żegnając nas, powiedział: 'pamiętajcie, jeśli umrę, nie opłakujcie mnie'”. – Skamieniałam, bo nigdy nie mówił w taki sposób – wyznała.

Dziennikarzom wspomniała, że nigdy nie myślała o tym, że jej syn zginie męczeńską śmiercią. – Lecz teraz sądzę, że zostając księdzem musiał myśleć o tym, że może umrzeć jak męczennik, bo to jest wpisane w powołanie kapłańskie – dodała Marianna Popiełuszko, która do końca zachowała jasność umysłu.

Marianna Popiełuszko została po raz pierwszy upamiętniona własnym pomnikiem, który swoje miejsce znalazł w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Mielcu. Budowniczym kościoła był ks. prałat Stanisław Składzień, duszpasterz ludzi pracy. Osobiście znał ks. Jerzego.

Ławeczka na razie jest w kościele przy ołtarzu, ale potem stanie przy pobliskim pomniku błogosławionego kapelana „Solidarności”

Fundatorką rzeźby jest mielecka lekarka Grażyna Kowalska.

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA
Start
Nowe
7dni
Szukaj