27.4 C
Rzeszów
czwartek, 18 lipca, 2024

Jedyny taki pomnik. Ławeczka matki bł. ks. Jerzego Popiełuszki w mieleckiej parafii

REKLAMA

Była prostą kobietą. Ale jakże niezwykłą. Wychowała błogosławionego męczennika – ks. Jerzego Popiełuszkę (†37 l.). Po jego tragicznej śmierci stała się symbolem wszystkich cierpiących matek, skrzywdzonych przez komunistyczny totalitaryzm. Dbała o pamięć syna i była kontynuatorką jego dzieł, jak choćby pielgrzymek Ludzi Pracy. Teraz matka księdza Jerzego także doczekała się niezwykłego wspomnienia i pamiątki. W kościele w Mielcu poświęcono i odsłonięto pierwszy w Polsce pomnik Marianny Popiełuszki (†103 l.).

Pomnik to ławeczka z wyrzeźbioną postacią Marianny w chustce i z laseczką. Właśnie taką zapamiętał ją cały świat, kiedy 3 listopada 1984 r. ukazały się zdjęcia z pogrzebu jej syna. Duszę matki przeszywał miecz, a wyrazem tego były ból i rozpacz, które malowały się na jej twarz. Miliony Polaków wspólnie z nią przeżywało wtedy tę narodową tragedię.

Marianna Popiełuszko mieszkała we wsi Okopy (Podlaskie), miała pięcioro dzieci. Przeżyła 103 lata. Doświadczyła wielu trosk i cierpienia. Zabójstwo syna było tylko jedną z bolesnych chwil. Pochowała też męża, wnuka, zięcia i synową. Wszystkich zadziwiało z jak wielkim spokojem i pokorą znosiła te trudne sytuacje. Nigdy nie traciła wiary. Zawsze pokładała ufność w Bogu. „Ciepła, serdeczna i święta” – wspominał ją w 2013 r., w dniu jej śmierci, Józef Mozolewski z podlaskiej Solidarności.

Kilka dni przed beatyfikacją syna, która odbyła się 6 czerwca 2010 r. w Warszawie powiedziała dziennikarzom, że aby wychować świętego, należy „kochać Boga i ludzi, kochać sercem i czynami”. Podkreślała, że zawsze trzeba się cieszyć.

Tuż przed śmiercią udzieliła ostatniego wywiadu dla watykańskiej gazety „L’Osservatore Romano”. Opowiedziała o swoim ostatnim spotkaniu z synem. – Było to we wrześniu 1984 r. Przyjechał do domu bez zapowiedzi. Nie mówił o sobie, ale wiedziałam, że go śledzono: nawet z okien naszego domu widać było auta z agentami. Ale on był odważny, pomimo że fizycznie słaby – powiedziała.

Dodała też: „zostawił mi do zacerowania swoją sutannę, mówiąc: 'zabiorę ją następnym razem. Jeżeli nie, to będziesz miała po mnie pamiątkę’. A żegnając nas, powiedział: 'pamiętajcie, jeśli umrę, nie opłakujcie mnie'”. – Skamieniałam, bo nigdy nie mówił w taki sposób – wyznała.

Dziennikarzom wspomniała, że nigdy nie myślała o tym, że jej syn zginie męczeńską śmiercią. – Lecz teraz sądzę, że zostając księdzem musiał myśleć o tym, że może umrzeć jak męczennik, bo to jest wpisane w powołanie kapłańskie – dodała Marianna Popiełuszko, która do końca zachowała jasność umysłu.

Marianna Popiełuszko została po raz pierwszy upamiętniona własnym pomnikiem, który swoje miejsce znalazł w parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Mielcu. Budowniczym kościoła był ks. prałat Stanisław Składzień, duszpasterz ludzi pracy. Osobiście znał ks. Jerzego.

Ławeczka na razie jest w kościele przy ołtarzu, ale potem stanie przy pobliskim pomniku błogosławionego kapelana „Solidarności”

Fundatorką rzeźby jest mielecka lekarka Grażyna Kowalska.

Inres24 w Google News

Obserwuj i bądź na bieżąco

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA

Fancyelements

Welcome to the future of building with WordPress. The elegant description could be the support for your call to action or just an attention-catching anchor. Whatever your plan is, our theme makes it simple to combine, rearrange and customize elements as you desire.

Start
Nowe
7dni
Szukaj