6 C
Rzeszów
środa, 28 lutego, 2024

Dożywocie za okrutne zabójstwo. Skatował dostawcę pieczywa, aby ukraść mu samochód

REKLAMA

Pan Wojciech (†60 l.) przyjechał z dostawą pieczywa do sklepu w Jaworniku Polskim (powiat przeworski) i padł ofiarą brutalnego napadu. 32-letni bandzior pobił go kijem i ukradł samochód. Ofiara trafiła do szpitala i po kilku tygodniach walki o życie zmarła. Oprawca dostał dożywocie, ale odwołał się. 2 lutego przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie zapadł prawomocny wyrok. Morderca znów usłyszał: Dożywocie!

Do brutalnego napadu doszło w połowie października 2020 r.. Bandzior w nocy zaczaił się w okolicach delikatesów. Sklep położony jest na uboczu. Wokół są krzaki. Sprawca mógł czatować, zupełnie nie rzucając się w oczy.

Kiedy o godz. 3 w nocy przyjechał volkswagen z piekarni, zbir wyszedł z mroku i kompletnie zaskoczył kierowcę. Od tyłu zadał cios w głowę, który od razu powalił Wojciecha na ziemię. – Prawdopodobnie już po pierwszym uderzeniu ofiara straciła przytomność – wykazali biegli. Choć napadnięty kierowca leżał bezwładnie, napastnik dalej go okładał kijem. Zadał 5 uderzeń w głowę i kilkanaście w klatkę piersiową. Wszystko nagrał monitoring. Katowanie ofiary trwało 67 sekund.

Napastnik przeszukał dostawcę, a potem odjechał jego służbowym busem volkswagenem LT.

Kilka tygodni lekarze walczyli o życie ofiary

Po 25 minutach 60-latek został znaleziony przez innego kierowcę, który przyjechał z kolejną dostawą towaru. Ranny mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala. Miał rozległe obrażenia głowy. Rodzina do końca miała nadzieję, że pan Wojciech przeżyje. Wiele tygodni spędził pod respiratorem. Była nawet chwilowa poprawa. Wdało się jednak zapaleni płuc. 5 grudnia 2020 r. mężczyzna zmarł.

Był dobrym mężem, ojcem i dziadkiem…Był też świetnym pracownikiem. W piekarni pracował od trzech lat. – Liczył, że spokojnie dotrwa do emerytury – opowiadają jego znajomi.

Obława w całej Polsce

Śledczy szybko przejrzeli zapis z monitoringu, który zarejestrował przebieg zdarzenia. Na podstawie filmu sprawcy nie udało się od razu zidentyfikować, bo był w kominiarce.

O skradzionym pojeździe i poszukiwanym bandycie rozesłano meldunki po całym kraju. Na drugim końcu Polski – tuż przed niemiecką granicą w Zgorzelcu, policja namierzyła skradzionego volkswagena. Zatrzymano podejrzanego, którym okazał się dziś 32-letni Adam Sz. W samochodzie policjanci znaleźli kij, którego użył podczas ataku.

Kryminalna przeszłość

Adamowi Sz. już wcześniej był pięciokrotnie karany za inne przestępstwa: pobicia, rozboje, kradzieże. Przed zabójstwem opuścił więzienie zaledwie dwa miesiące wcześniej.

– Zaatakował pod sklepem, do którego kiedyś próbował się włamać – mówił nam jeden z mieszkańców.

W śledztwie oprawca miał niewiele do powiedzenia. Zasłaniał się niepamięcią, nie potrafił wyjaśnić, dlaczego zabił. W sądzie w Przemyślu, a potem w sądzie w Rzeszowie jego twarz nie zdradzała żadnych emocji. – Nie wiem dlaczego tak wyszło. Byłem w amoku – stwierdził.

– Został pan skazany na dożywocie i tylko tyle ma pan do powiedzenia? – dziwił się sędzia Zygmunt Dudziński.

Wyrok

Sąd Apelacyjny tylko nieznacznie zmienił kwalifikacje czynu, uznając, że nie było to – mimo swojej brutalności – zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Ale nie zmienił kary. Adam Sz. jest już prawomocnie skazany na dożywocie. Ma też do zapłacenia 200 tys. zł zadośćuczynienia rodzinie ofiary.

– Zdajemy sobie sprawę z surowości tej kary, ale jest słuszny w każdym zakresie: indywidualnym, społecznym, prawnym – mówił sędzia Dudziński.

Zabójstwo w Jaworniku Polskim
Do tragedii doszło przed sklepem w Jaworniku Polskim | Fot. -/-
adam sz
Adam Sz. przed sądem w Przemyślu | Fot. Inres24.pl

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA
Start
Nowe
7dni
Szukaj