4.3 C
Rzeszów
środa, 21 lutego, 2024

Dorwali „Łokera” i jego gang sutenerów

REKLAMA

Utworzyli sieć mieszkaniowych agencji towarzyskich. Jeden z takich lokali dawał nawet 60 tys. zł miesięcznego zysku. Gang sutenerów zbijał fortunę, a przy tym brutalnie rozprawiał się z konkurencją. Nawet jeśli kobiety chciały uprawiać prostytucję na własną rękę, szybko zgłaszali się do niej agresywni panowie, którzy „składali propozycje nie do odrzucenia”. Nielegalny interes znakomicie się kręcił, aż do chwili, kiedy zainteresowali się nim śledczy z Rzeszowa.

Według śledczych, gang działał w kilku województwach. Głównie na południu kraju – od Podkarpacia po Śląsk. W większych i mniejszych miastach były organizowane tzw. mieszkaniówki. To prywatne mieszkania, w których przyjmowano klientów, zwabionych towarzyskim ogłoszeniem w internecie. Niektóre z takich punktów dawały nawet 60 tys. zł zysku. Z poczynionych ustaleń wynika, że mogło w nich pracować w sumie kilkadziesiąt kobiet, w tym również cudzoziemki, werbowane przy pomocy portali internetowych.

Prostytutki musiały dzielić się utargiem ze swoimi opiekunami.

– Oddawały część dochodu w zamian za organizację miejsca pracy, przygotowanie ogłoszeń, a także ochronę – informują policjanci.

O ile sama prostytucja nie jest zabroniona przez polskie prawo, o tyle czerpanie korzyści z cudzego nierządu już tak. Dlatego działalnością grupy zajęli się śledczy z Rzeszowa – z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz prokuratorzy z Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji.

Brutalnie rozprawiali się z konkurencją

Śledczy od kilku miesięcy zbierali dowody. Ustalili, że gang działał od początku 2020 r., a kierował nim 40-letni Daniel G. ps. „Łoker”.

Z akt sprawy wynika, że przestępcy brutalnie rozprawiali się z konkurencją. Zwłaszcza z kobietami, które próbowały pracować niezależnie. Szybko odwiedzali ich członkowie gangu.

– Umawiając się jako klienci dokonywali rozbojów z użyciem broni oraz innych niebezpiecznych narzędzi. Podczas napadów poza kradzieżą gotówki, biżuterii czy telefonów komórkowych należących do kobiet oraz ich klientów, mężczyźni informowali sterroryzowane kobiety, że jeżeli nadal chcą „pracować”, to mogą wyłącznie w agencjach towarzyskich nadzorowanych przez nich – informuje biuro prasowe CBŚP.

Obława z udziałem 150 policjantów

Zebrane dotychczas dowody pozwoliły śledczym na przystąpienie do zatrzymań podejrzanych. Kilka dni temu zorganizowano obławę, w której wzięło udział 150 policjantów, w tym grupa antyterrorystów.

Zatrzymano 7 osób oraz zlikwidowano 7 agencji towarzyskich. Okazało się, że jeden z zatrzymanych był osobą poszukiwaną w związku z rozbojem. Podczas przeszukania agencji, mieszkań oraz różnych obiektów użytkowanych przez podejrzanych, policjanci odnaleźli broń palną, amunicję hukową oraz atrapy broni palnej. Ponadto zabezpieczono kilkanaście telefonów komórkowych wykorzystywanych w przestępczym procederze, zapiski i dokumenty rozliczeniowe oraz pieniądze. Na poczet przyszłych kar przejęto blisko 350 tys. zł.

Prokuratorzy postawili podejrzanym 30 zarzutów, w tym m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, rozbojów, wymuszeń rozbójniczych, posiadania broni palnej bez wymaganego pozwolenia oraz niszczenia mienia.

Pięcioro zatrzymanych decyzją sądu zostało tymczasowo aresztowanych na okres 3 miesięcy. Wobec pozostałych zostały zastosowane dozory policyjne. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.

Rozbicie grupy to wygrana bitwa, ale ta wojna trwa nieustannie. – Przestępczy światek nie znosi próżni. Na miejscu zlikwidowanych gangów, pojawiają się od razu nowe. Tu gra toczy się o wielkie i łatwe pieniądze. Przestępcy nie mają żadnych skrupułów, aby po nie sięgnąć – stwierdza jeden z policjantów, zajmujący się przestępczością zorganizowaną.

Najnowsze

Najnowsze

REKLAMA
Start
Nowe
7dni
Szukaj