Oto historia z życia wzięta, a dotyczy mamy, która z trójką dzieci robiła zakupy w Biedronce przy Witolda w Rzeszowie. Doszło do wielkiego zamieszania i interwencji policji z powodu bułki wartej 33 grosze.
Kobieta poskarżyła się Gazecie Wyborczej, na zachowanie personelu i aferę jaka powstała wokół bułki za 33 grosze. Klientka opowiedziała dziennikarzom, że dzieci przy dziale z pieczywem wzięły po jednej bułce. – Nawet nie zauważyłam, jak zaczęły je podjadać. Przy kasie jednej bułki już nie było i zapomniałam powiedzieć o tym kasjerowi – opowiada Gazecie Wyborczej czytelniczka.
Na parkingu podeszli do niej dwaj pracownicy. Kobieta oburza się, że zamiast poprosić ją o zapłacenie za bułkę, kierownik zawiadomił policję. – „Przecież nie kradłabym bułki. Nawet złodziejowi by się to nie opłacało” — cytuje kobietę gazeta.
Według relacji klientki, przyjechał patrol radiowozem i skończyło się upomnieniem. Przedstawiciel sklepu – w rozmowie z Gazetą Wyborczą – przyznał, że pracownikowi „zabrakło zrozumienia okoliczności” i sklep już przeprosił klientkę.
Sprawa w tym przypadku skończyła się dla klientki pozytywnie, ale znane są podobne przypadki, które miały konsekwencje prawne.
Trzy lata temu była głośna sprawa emeryta ze Szczecina, którego sąd skazał za zjedzenie w sklepie cukierka wartego 40 groszy. Sąd uznał winę seniora i skazał go na 20 zł grzywny oraz pokrycie dużo wyższych kosztów sądowych.
💡 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł! Podziel się swoją reakcją: